Chociebuż (niem. Cottbus), to łużyckie miasto w Brandenburgii położone nad rzeką Sprewą, na terenie którego przetrzymywano w przeszłości zarówno pokonanych żołnierzy, jak i internowano ludność cywilną.

Dzieje tych obozów doczekały się do tej pory jedynie mniej lub bardziej obszernych wzmianek, poczynionych na marginesie innych, szerszych zagadnień. Jedyny szerszy artykuł monograficzny, autorstwa Otto Rückerta1, poświęcony obozom z lat I wojny światowej, oparty w znacznej mierze tylko na materiałach z archiwum miejskiego w Chociebużu, pomija wiele wątków eksponując nadmiernie inne i zawężając temat głównie do zagadnienia jeńców rosyjskich. Pisany był bowiem z pozycji marksistowskiej historiografii, z okazji 60. rocznicy rewolucji październikowej, co autor wyraźnie zaznaczył we wstępnie. Materiały archiwalne i ikonograficzne, do których dotarłem, oraz polsko – obcojęzyczna literatura przedmiotu dają, jak sądzę, wystarczającą podstawę do pierwszej próby całościowego ujęcia zagadnienia funkcjonowania różnorakich obozów odosobnienia w tej miejscowości. Oczywiście jest to tylko zarys, który nie wyczerpuje tematu, wymagającego jeszcze wielu zagranicznych kwerend archiwalnych.

Tradycje przetrzymywania jeńców wojennych w Chociebużu w sięgają dziewiętnastowiecznej wojny prusko-francuskiej, kiedy to jesienią 1870 r. skierowano tam na krótki czas niewielką, stukilkudziesięcioosobową grupę jeńców francuskich (maksymalny stan liczył 142 osoby)2.

W czasie pierwszej wojny światowej w niespełna 50-tysięcznym mieście funkcjonowały właściwie 3 miejsca, w których przetrzymywano pojmanych żołnierzy wroga: dwa stałe obozy jenieckie (Cottbus-Sielow i Cottbus-Merzdorf, które określano czasem jako Cottbus I i Cottbus II) oraz trzeci, pełniący rolę aresztu dla szeregowych. Bliższa lokalizacja tego ostatniego nie jest niestety znana, a sytuację jego odrębnego funkcjonowania komplikuje dodatkowo fakt, iż jeńcy, który podejmowali próby ucieczki, w ramach kary byli często wysyłani do obozu w Merzdorf (łużycki Žylowk). Wszystkie te trzy miejsca odosobnienia podlegały jurysdykcji i intendenturze III Korpusu Armijnego (III Armeekorps), a ich pierwszym komendantem był generał von Winterfeldt, ostatnim natomiast generał-major z. D. Kretschmer, a jeńców pilnowali żołnierze Landwehry, z Landsturmbataillon III/8 (batalionu strzelców krajowych)3.

Najpierw powstał obóz w Sielow (łużycki Žylow). Położony był na wzniesieniu, na dawnych terenach konnych torów wyścigowych (liczących prawie 30 ha), na północno-zachodnich peryferiach miasta. Obecnie jest to rejon dzisiejszej ul. Sielower Chaussee i Rennbahnweg. Pierwszymi jeńcami, którzy pojawili się w tym mieście 4 września 1914 r., byli żołnierze rosyjscy z pól bitewnych pod Tannenbergiem i nad wielkimi jeziorami mazurskimi. 4 dni później ich liczba wyniosła ponad 7500 żołnierzy i oficerów4.

Warunki, w jakich przebywali, były bardzo ciężkie: pod gołym niebem, w mundurach, w których zostali pojmani, letnich i zniszczonych. Tylko ranni znaleźli schronienie w namiotach, gdyż w końcu września żaden z zaplanowanych baraków (100 x 12 m) nie był jeszcze gotowy.

Obóz jeniecki Cottbus-SielowTakie warunki bytowe w połączeniu z niedostatecznym wyposażeniem sanitarno-higienicznym oraz opieką medyczną doprowadziły do wybuchu epidemii tyfusu plamistego na przełomie 1914/1915 r. (zachorowało wówczas aż 70% osadzonych). Pierwszy oficjalny przypadek choroby zanotowano 28 listopada. W grudniu zmarło 55 osób, natomiast w czasie apogeum epidemii, od końca grudnia 1914 r. do 12 marca 1915 r., aż 279 zarażonych, w tym także większość rosyjskich lekarzy i niemiecki epidemiolog, profesor Stanislaus von Prowazek (zmarł 17 lutego 1915 r.). Władze obozowe w celu zwalczenia epidemii zastosowały zamknięcie obozu i izolację poszczególnych sektorów, co po pewnym czasie zaczęło przynosić zauważalne efekty. Od 12 marca do 2 czerwca zanotowano zdecydowanie bowiem mniej zgonów – 80, a w drugiej połowie roku, od 2 czerwca do 31 grudnia – już tylko 24. Łącznie epidemia pochłonęła ok. 400 ofiar5.   

Jednym z jej skutków było powstanie nowego miejsca odosobnienia. Zgodnie z planami Berlina w odległości ok. 5 km na północny-zachód od miasta na terenie Feldmark Merzdorf, pomiędzy Hammergraben i linia kolejową Chociebuż - Gubin założono nowy obóz jeniecki – Cottbus-Merzdorf. Początkowo miał on być obozem-kwarantanną. Składało się nań osiem wachlarzowato rozłożonych sektorów, osobno ogrodzonych, z których każdy obliczony był na 1250 jeńców, czyli łącznie na ponad 10 000 osób. W centrum znajdowała się dominująca nad całym obozem wieża strażnicza.

Obóz jeniecki Cottbus-MerzdorfNa lewo od wejścia do obozu wzniesiono dość dobrze wyposażone budynki sanitarne (odwszalnia, łaźnie, budynki do dezynsekcji, itp.). Jeńcy trafiali najpierw do tego rewiru, by po upływie czasu inkubacji choroby przenieść się do pozostałej części obozu. Cottbus-Merzdorf stał się bardzo szybko – bo już w 1915 r. – obozem prawie wyłącznie dla Rosjan, gdyż niemieckie władze wojskowe chciały wybudować go możliwie najmniejszym kosztem – stąd zamiast baraków zbudowano ziemianki. Wokół zlokalizowano bardzo dużo warsztatów rzemieślniczych (stolarni, ślusarni i in.), w których zatrudniono jeńców. Pracowali oni również w innych działach gospodarki, w tym także w rolnictwie. Zgodnie z odnośnymi uregulowaniami mieli otrzymywać ok. 30 fenigów za dzień pracy, a miejsce pracy nie mogło być oddalonej więcej niż 8 km marszu od obozu. W obozie używano pieniędzy zastępczych (Notgeld), wydawanych przez III Armeekorps i sygnowanych na odwrocie napisem „Cottbus”6.

W Cottbus I jeńcy przetrzymywani byli w drewnianych barakach. W relacji jednego z byłych jeńców brytyjskich były one „brudne”, a wizytujący oba obozy angielski porucznik F. J. Ives ich stan określił mianem „opłakanego”. Natomiast odwiedzający obóz niespełna 2 lata wcześniej delegaci rządu hiszpańskiego odnieśli dobre wrażenie odnośnie do jego stanu7. Pogarszająca się jednak sytuacja gospodarcza i coraz większe oznaki rozprzężenia przełożyła się również na warunki panujące w obozach jenieckich.

Jak już wspomniałem, w pierwszej kolejności do obozów trafili jeńcy rosyjscy. W późniejszym czasie zaczęto tam również kierować żołnierze z innych armii, co obrazuje jedna z obozowych pocztówek.
 
Jeńcy różnych narodowościZnajdowali się wiec tam Francuzi (także z wojsk kolonialnych), Anglicy, Belgowie, Serbowie, Rumuni, Włosi (po przejściu z obozu państw centralnych do państw ententy w 1915 r.), również... Portugalczycy, gdyż w marcu 1916 r. Niemcy wypowiedziały wojnę Portugalii8. Obozowy fotograf z Sielow Paul Tharan uwiecznił również na zdjęciu grupę Australijczyków9.

Na początku 1917 r. (według stanu z 13 lutego) w Cottbus-Merzdorf znajdowało się: 932 Rosjan, 65 Francuzów (w tym 4 Arabów), 5 Serbów, 3 Anglików i 3 Belgów oraz 1 Rumun. W Cottbus-Sielow natomiast: 2073 jeńców rosyjskich, 1958 francuskich, 300 angielskich i 20 serbskich (stan na 12 luty)10.

Ostatecznie, łączny stan liczbowy u kresu wojny (dnia 10 października 1918 r.) kształtował się następująco: Francuzi – 2338 szeregowych; Rosjanie – 9 oficerów i 11291 szeregowych; Belgowie – 32 szeregowych; Brytyjczycy – 1 oficer i 2202 szeregowych; Serbowie – 150 szeregowych; Rumuni – 75 szeregowych; Włosi – 2 oficerów i 420 szeregowych; Portugalczycy – 133 szeregowych i sześć osób cywilnych11. Trudno znaleźć wytłumaczenie, dlaczego w obozach dla żołnierzy szeregowych i podoficerów znaleźli się także, acz bardzo nieliczni, oficerowie.

W pierwszej połowie grudnia 1918 r. oba te miejsca wizytowała trójka oficerów brytyjskich, która miała objąć komendę nad jeńcami tej narodowości, by po zapadnięciu oczekiwanej w najbliższym czasie decyzji o repatriacji powrócić z nimi do Wielkiej Brytanii,. Po powrocie, jeden z tej trójki - porucznik F. J. Ives, złożył swym przełożonym raport z tej misji. Czytamy w nim, że w Sielow przebywało wówczas 5000 jeńców, w tym 1551 brytyjskich (którzy opuścili obozy razem z nimi w końcu grudnia). Baraki były przepełnione (250 osób w każdym). Każdy osadzony zaopatrzony był tylko w dwa cienkie i brudne koce, a w całym baraku znajdował się tylko jeden piecyk. Ilość opału była jednak niewystarczająca i nie pozwalała na ogrzanie pomieszczenia zimą, dlatego jeńcy marzli. Dla autora raportu otoczenie było bardzo ponure i przygnębiające, a w dodatku poza zimą, obóz był podmokły, gdyż nie istniał system odwodnienia12.

Podobnie jak w innych obozach następowała rotacja, przemieszczanie jeńców. Zdarzały się również przypadki repatriacji jeńców, zwłaszcza chorych, np. Brytyjczyków, którzy i tak przebywali w obozowym szpitalu. Lazaret znajdował się w osobnym baraku (w pierwszym okresie niewoli punkt sanitarny znajdował się w podziemiach dawnej trybuny torów wyścigowych), nieco lepiej urządzonym od pozostałych. Mimo to – stwierdził por. Ives, i tak nie przypominał miejsca, w którym chorzy ludzie mogliby oczekiwać powrotu do zdrowia. Większość pacjentów to byli Rosjanie. Warunki panujące w lazarecie były złe. Nie było m.in. żadnej segregacji pacjentów, i ciężko chorzy leżeli obok prawie już zdrowych. Skromne zaopatrzenie w środki medyczne zapewniał jedynie Brytyjski Czerwony Krzyż. Jedynym lekarzem był Włoch, który dokładał wszelkich starań, by pomóc pacjentom. W lazarecie wyróżniał się również pracujący z poświęceniem rosyjski felczer, niejaki Iwan Tarandjun. Warunki sanitarne w obozie także nie były najlepsze. Drewniany barak toalety nie był w opłakanym stanie, w dodatku sami jeńcy stopniowo go rozbierali wykorzystując drewno na opał13.

W grudniu 1918 r. w Merzdorf znajdowało się ok. 3000 jeńców, głównie Rosjan, natomiast tylko 51 Brytyjczyków. Przepełniony i bardzo brudny barak szpitalny tego obozu nie spełniał swojej roli. Personel medyczny stanowili jeńcy rosyjscy, którzy niewiele mogli pomóc pacjentom, których szanse na wyzdrowienie były zdecydowanie mniejsze niż w poprzednim obozie14.

Wyżywienie w Sielow. Obozowa kuchnia mieściła się w wydzielonym, czystym baraku. Obsługę stanowili jeńcy rosyjscy, którzy pracowali pod nadzorem niemieckiego podchorążego. Posiłki wydawano trzy razy dziennie: o 7 rano tzw. „kawę” i chleb, natomiast o 11 przed południem i o 18 tylko zupę. Posiłki były monotonne oraz ubogie w warzywa, ale mimo to oceniane nie najgorzej15.

Do obozów, zwłaszcza do Sielow, docierała międzynarodowa pomoc humanitarna, w tym paczki, zwłaszcza przygotowywane i dostarczane przez YMCA (ang. Young Men's Christian Association, Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej), który od 1916 r. posiadał własną siedzibę na terenie obozu i dokonywał częstych wizytacji (np. tylko w okresie wrzesień-grudzień 1916 r. obóz Sielow był wizytowany 27 razy, a Merzdorf 7. Sielow był w ogóle najwięcej razy wizytowany)16.  Paczki otrzymywali jeńcy państw zachodnich, a Rosjanie byli ich pozbawieni. Organizacji tej dało się dokończyć i poświęcić budynek kościoła na terenie obozu, załatwić przywileje dotyczące praktyk religijnych, zamawiano krzyżyki, książki o tematyce religijne oraz niezbędne do odprawiania nabożeństw przedmioty liturgiczne (akcja pomocy obejmowała zarówno kościół anglikański, katolicki jak i prawosławny). YMCA starała się także zapewnić jeńcom pewien chociaż poziom edukacji i rozrywki. Przesyłała książki i materiały szkolne, zapewniała instrumenty muzyczne (które jeńcy spłacali na raty), sprzęt sportowy, narzędzia i materiały do pracowni rękodzielniczych.

Jeńcy rosyjscy i ich rękodziełaZorganizowała nawet turniej szachowy w Sielow. Z uwagi na dużą liczbę jeńców z państw zachodnioeuropejskich, którzy nie trafili do oddziałów roboczych, działania tego rodzaju miały na celu przeciwdziałania wszechogarniającej nudzie i nastrojom depresyjnym. Działacze YMCA starali się również, by na co dzień nie stykający się ze sobą jeńcy brytyjscy, francuscy czy rosyjscy, mogli spotykać się ze sobą przynajmniej w kościele, podczas zajęć edukacyjnych czy sportowych17. Z drugiej strony niemieckie władze obozowe starały się maksymalnie zredukować działalność kulturalną i sportową. Stąd np. choć jeden barak przeznaczono na bibliotekę i salę koncertową, to ustalono limit jednego koncertu na miesiąc. A w piłkę nożną pozwolono grać tylko raz w tygodniu i bez obecności innych jeńców – kibiców18.

Głównie natomiast ze względów propagandowych umożliwiono w obu obozach na funkcjonowanie zespołów rozrywkowych (teatrów obozowych): w Sielow w latach 1917-1918 funkcjonował angielski zespół o nazwie „The Bing Bong Boys”, a w Merzdorf francuski i rosyjski, które wielokrotnie uwieczniano na kartach pocztowych19. W ogóle pocztówki stanowią główny materiał ilustracyjny odnoszący się do obozów. Drobnym uzupełnieniem w odniesieniu do Merzdorf są rysunki niemieckiego malarza ekspresjonisty i grafika, Ludwiga Meidnera, który w tym obozie w latach 1916-1918 sprawował funkcję tłumacza języka francuskiego i obozowego cenzora. Zbiór jego szkiców przetrzymywanych w obozie żołnierzy i samego obozu można oglądać w Muzeum Żydowskim we Frankfurcie nad Menem20.   
 
Rządzący w Rosji komuniści 2 marca 1918 r. zawarli separatystyczny pokój z Niemcami i ich sojusznikami – tzw. pokój brzeski (został on anulowany na mocy traktatu wersalskiego). Artykuł 8 i 12 tegoż traktatu zakładały zwolnienie jeńców wojennych i ich powrót do macierzystych krajów. W praktyce jednak wymiana nie objęła wszystkich jeńców. Stąd oba obozy w Chociebużu funkcjonowały nadal. Przeważyły bowiem względy gospodarcze (możliwość zatrudnienia w gospodarce niemieckiej prawie darmowej siły roboczej), wzrastające nastroje rewolucyjne w Niemczech – zarówno miasto, jak i obozy w końcu 1918 r. znalazły się we władzy zrewoltowanych żołnierzy i robotników (Rad Robotniczych i Żołnierskich). Komendantem obozów był dawny strażnik z Landsturmbataillonu – oraz zabiegi państw ententy, by zatrzymać jeńców w obozach. Po klęsce Niemiec na froncie zachodnim i zakończeniu działań zbrojnych oficerów i żołnierzy alianckich z tych obozów zwolniono i do połowy stycznia 1919 r. zostali odtransportowani do swoich krajów. Natomiast byli jeńcy rosyjscy przebywali w dalszym ciągu w Chociebużu, gdzie m.in. zatrudniono ich w pobliskiej kopalni węgla brunatnego. Na początku marca 1920 r., w czasie puczu Kappa, w części zabudowań obu obozów znalazł zakwaterowanie Freikorps Lützow21.

Sytuacja jeńców rosyjskich, zwłaszcza w 1917-1918 roku, była nie do pozazdroszczenia. W wyniku rewolucji bolszewickiej i obalenia caratu pozbawieni byli zupełnie pomocy humanitarnej z własnego kraju, nie otrzymywali paczek, nowych ubrań, ani nie mogli utrzymywać korespondencji z najbliższymi. Jedyne ich wyżywienie stanowiły skromne obozowe racje żywnościowe.  Mimo to woleli pozostawać jednak w obozie i wegetować, niż wrócić do kraju, gdzie zmuszano ich do wstępowania do partii komunistycznej i ponownej walki na froncie. Oficerowie rosyjscy (6 osób) zabiegali, by dzięki brytyjskiej interwencji mogli opuścić obóz i pozostać w Wielkiej Brytanii, jednak niemieckie władze stanowczo temu odmawiały22.  

Relacje między Rosjanami a ludnością cywilną układały się nie najlepiej. Ci pierwsi urządzali bowiem liczne demonstracje polityczne. Po pierwszej wojnie światowej w wielu obozach wznoszono pomniki fundowane przez byłych jeńców poświęcone ich zmarłym kolegom. Sytuacja taka miała również miejsce w Chociebużu 1 maja 1920 r. na cmentarzu w Merzdorf Rosjanie odsłonili pomnik poświęcony zmarłym towarzyszom niewoli. Pochowano tam łącznie 563 zmarłych jeńców: Belgów, Anglików i Francuzów (w tym żołnierzy pochodzących z kolonii), Włochów i Rosjan (zdecydowana przewaga). Przy wejściu na cmentarz umieszczono natomiast pamiątkową kolumnę poświęconą jeńcom włoskim, która wzniesiono w 1919 r. Przebywający jeszcze w obozach Rosjanie powrócili do kraju zasadniczo w trzech dużych transportach kolejowych. Pierwszy z nich wyruszył z Sielow 29 września 1920 r. i liczył ok. 1800 osób. Kolejny odszedł 30 listopada z dworca Merzdorf, ostatni natomiast już po Nowym Roku, 21 stycznia. W obozie Sielow pozostało już tylko kilku ciężko chorych Rosjan23.  

Istniejąca infrastruktura obozów jenieckich bardzo szybko znalazła nowe zastosowanie. Po I wojnie światowej wykorzystano ją do przetrzymywania ludności cywilnej tworząc obóz dla wziętych do niewoli powstańców śląskich, więzienie polityczne dla uprowadzonych przez Selbstschutz, zatrzymanych na podstawie donosów, polskich działaczy plebiscytowych oraz jeden z pierwszych (pierwszy?) obozów koncentracyjnych24. Podobnie jak dzieje obozów jenieckich z lat I wojny światowej, zagadnienie internowania w tym miejscu zarówno walczących z bronią w ręku powstańców czy ludności cywilnej nie zostało do tej pory odpowiednio opracowane. Oprócz krótkiej notki encyklopedycznej w „Encyklopedii powstań śląskich”, nielicznych wspomnień przebywających w tym obozie osób25, czy mniejszych lub większych wzmianek o nim, nie powstała do tej pory odrębna praca poświęcona temu zagadnieniu26.

Po upadku I powstania śląskiego do obozu Niemcy wysyłali bez wyroku sądowego kilkuset powstańców, gdzie władze obozowe traktowały ich w brutalny sposób – bijąc czy stosując różnorakie szykany, wręcz tortury. W trzech obozach: Cottbus (Chociebuż), Lamsdorf (Łambinowice) i Neuhammer (Świętoszów) znalazło się łącznie 800 osób, lecz nie wiadomo ile z nich trafiło do pierwszego. W czasie III powstania obóz stał się po raz kolejny miejscem internowania powstańców, gdyż niemieckie władze policyjne zatrzymały wielu polskich działaczy, którzy trafili najpierw np. do Nysy czy Łambinowic, by później znaleźć się w Chociebużu i Świętoszowie27. W obozie znajdować się miało również jeszcze ok. 200 jeńców z poprzedniego powstania28.

Obóz był przeznaczony dla internowanych Górnoślązaków, choć nad główną jego bramą widniał napis: Konzentrationslager Cottbus (Obóz Koncentracyjny Chociebuż), był jednak w rzeczywistości obozem mieszanym, przeznaczonym zarówno dla jeńców jak i osób cywilnych, ponieważ władze niemieckie nie stosowały rozróżnienia między walczącymi z bronią w ręku powstańcami, a cywilami, uznając wszystkich za „wojsko Korfantego”. Poza tym znajdował się on poza granicami Górnego Śląska, co było bezprawne, gdyż stanowiło złamanie traktatu wersalskiego. Na terenie plebiscytowym bowiem suwerenną władzę rządzącą (kompetencje zbliżone do kompetencji nadprezydenta prowincji i prezydenta rejencji) stanowiła Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa, a nie rząd niemiecki29. Podobny obóz znajdował się w Neuhammer, również poza zasięgiem działania wspomnianej komisji30. Natomiast analogiczny obóz przeznaczony dla Niemców zorganizowany przez stronę powstańczą znajdował się na terenie objętym plebiscytem, w Bieruniu Nowym i jego 3 filiach: Zabrzeg (w pow. bielskim); Bijasowice (pow. pszczyński) i Porąbek (pow. żywiecki)31.

W końcu maja 1921 r. Polski Czerwony Krzyż dla Śląska (dalej: PCK) zaproponował rządowi niemieckiemu wymianę jeńców i internowanych. Strona niemiecka zgodziła się na propozycję Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (dalej: MKCK), a zwłaszcza jego tymczasowej filii w Opolu (na czele której stali dwaj Szwajcarzy, Brüner i Cramer, którzy pozostawił obszerny raport z działalności misji32), by wymienić wszystkich zatrzymanych. Nie dopuściła jednak do pierwszego takiego wydarzenia zaplanowanego na 10 czerwca. Dopiero pod auspicjami wspomnianej filii MKCK doszło do sześciokrotnej, masowej wymiany jeńców w Sowczycach k. Olesna, m.in. 16, 22 i 25 czerwca oraz ostatniej z 3 lipca 1921 r. W pierwszej z nich znalazło się m.in. 280 jeńców z Chociebużu. Według delegata MKCK, 22 czerwca wymieniono 450 Polaków na 451 Niemców, a 25 czerwca – 208 Polaków na 163 Niemców. Łącznie wymieniono 1392 Polaków i 1163-116633, w tym pochodzących głównie z obozu w Chociebużu. „Wygląd ich okropny, a zeznania ich potwierdzają nasze informacje o strasznem położeniu w niewoli pruskiej” – jak relacjonowała powstańcza prasa. Pierwsza partia jeńców miała powrócić w łachmanach. Władze powstańcze w ramach odwetu poleciły ubrać w te łachmany przeznaczonych do wymiany jeńców niemieckich. Zabieg ten przyniósł oczekiwany skutek, gdyż kolejny transport z Niemiec był już przyzwoicie ubrany34. PCK zarządził natomiast szczegółowe spisywanie zeznań powracających z niemieckich obozów35. Otoczono ich również opieką, m.in. w celu pewnego wypoczynku, rekonwalescencji po traumatycznych przeżyciach, kierowano do Goczałkowic: „Tam odżyliśmy. Polskie władze zajęły się nami, dostaliśmy się do obozu dla uchodźców. Było nam tu dobrze. Mogliśmy tu, nerwowo i duchowo wyczerpani, wypocząć i bez strachu żyć. (...) Czekaliśmy na powrót do swych domów rodzinnych”36. Oczywiście poszczególne odcinki frontu od początku powstania przeprowadzały własną wymianę jeńców.

Kogo strona niemiecka wysyłała do obozu w Chociebużu? Trafiali tam powstańcy śląscy walczący z bronią w ręku, ak Franciszek Poks-Poliński i ośmiu jego kolegów37, czy kilkudziesięciu powstańców schwytanych przez Orgeschowców nad Olzą38, również kobiet39, czy Wiencek Piotr, który jako jedyny z pojmanych w wiosce Kalinów nie został zamordowany przez Freikorps40, czy schwytany jako powstaniec Jan Kus, inwalida z I w. św. i działacz plebiscytowy41. Znalazło się w nim również kilku księży katolickich42, a nawet delegat PCK na powiat kozielski, dr Józef Żółtowski43. Potwierdzono również przypadki odsyłania do Chociebuża Polaków niezwiązanych z powstaniem, którzy przekroczyli granicę polsko-niemiecką poza obszarem plebiscytowym, nie mając dokładnego rozeznania, jak ona przebiega w terenie44. Skierowano tam także rozbrojonych polskich przedstawicieli policji plebiscytowej Apo (Abstimmungspolizei) z Kluczborka45 i z Koźla (88 osób), których internowano w pierwszych dniach powstania. Gdy u kogoś w czasie rewizji znaleziono biało-czerwoną opaskę, także trafiał do tego obozu. Wystarczyło również gołosłowne oskarżenie, że dana osoba brała udział „w mordach i plądrowaniach” i walczyła przeciwko niemieckim żołnierzom46.

Umieszczano ich w barakach razem z niemieckimi dezerterami i zwyczajnymi zbrodniarzami. Jednemu z policjantów (wachmistrz Grunert) udało się uciec z obozu, przekazując stronie powstańczej informacje o sytuacji panującej w obozie47. Powstańcza prasa (a za nią inna) alarmowała o niezwykle trudnej sytuacji zatrzymanych, nie stroniąc oczywiście od pewnej przesady i dozy propagandy. Stąd np. stwierdzenia tego typu, jak: „Wszelki odruch ze strony więźniów, którzy są gorzej traktowani niż zwierzęta, bywa najsurowiej karany przez zastosowanie chłosty, odjęcie pożywienia wzgl. przez natychmiastowe rozstrzelanie”48, czy „Powstała nowa placówka tortur, nowa arena zemsty i barbarzyństwa pruskiego, którą historja powstania górnośląskiego zapisze krwawymi zgłoskami, o której długo wspominać będą ze zgrozą bracia Górnoślązacy” – jak pisała o obozie Cottbus-Sielow redakcja „Powstańca”, przytaczając informacje o torturach i mordach w obozie („Dziesiątki ludzi umiera wskutek pobicia”), nawołując jednocześnie do legalnego, sprawiedliwego odwetu, o ile nie odniesie natychmiastowego skutku kategoryczne żądanie strony polskiej wypuszczenia tych jeńców49.

Prawdopodobnie dzięki pomocy obozowego stróża jeńcom w Chociebużu udało się wysłać pisemną skargę do jednego z posłów Reichstagu, a ten powiadomił władze MKCK, co spowodowało rewizję obozu i jenieckich spraw. Po uzyskaniu zgody niemieckiego rządu, na początku czerwca w obozie pojawiła się komisja czerwonokrzyska (na jej czele stał Andre Werdez50). Wizyta ta skutkowała m.in. wymuszeniem na Niemcach zwolnienia z obozu tych osób, których stan wymagał dłuższego leczenia. Natomiast polskie władze powstańcze zezwoliły na zwiedzenie obozów znajdujących się w ich gestii przez MKCK i otoczenie jeńców niemieckich jego opieką, co w zamian pomogło w uzyskaniu zgody na dwukrotną wizytację obozu w Chociebużu przez przedstawicieli PCK. Jedna z takich wizyt przedstawicieli Niemieckiego Czerwonego Krzyża (Deutsches Rottes Kreuz) w powstańczych obozach internowanych miała miejsce 18 czerwca. Stwierdzić wówczas mieli, że „na ogół położenie internowanych we wszystkich obozach jest znośne”. Zadało to kłam oszczerstwom prasy niemieckiej rozpowszechniającej opinie o złym traktowaniu zatrzymanych i panującej w obozie epidemii tyfusu i innych zaraźliwych chorób. Innym razem władze niemieckie miały wystosować specjalne podziękowanie do kpt. Niedzieli i Szczawińskiego, którzy sprawowali nadzór nad jeńcami niemieckimi, za dobre traktowanie przedstawicieli podczas wizytacji obóz w Nowym Bieruniu. Żadnych zastrzeżeń w kwestii traktowania jeńców niemieckich nie mieli również wizytujący te obozy delegaci MKCK, czy oficerowie alianccy51.

W sprawie przetrzymywanych przez stronę niemiecką osób interweniowała Rada/Konferencja Ambasadorów z Julesem Cambonem na czele, domagając się od niemieckiego rządu podjęcia kroków w celu ich zwolnienia. Na wskutek takiej interwencji władz alianckich jeden z internowanych (dawny działacz Komisji Plebiscytowej w Koźlu) został po dwóch miesiącach zwolniony z obozu52.

Z polecenia natomiast Komisji Międzysojuszniczej 12 czerwca 1921 r. do obozu dla internowanych Górnoślązaków w Chociebużu udała się specjalna komisja pod przewodnictwem kpt. Marchal z francuskiej misji w Berlinie, któremu towarzyszył wysłannik rządu polskiego, dr Stefan Litauer, oraz przedstawiciel niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych konsul Wilde53. Był to duży obóz, w którym znajdowało się jeszcze ponad 600, lub nawet 1000 b. jeńców-żołnierzy rosyjskich z Armii Czerwonej, którzy nie chcieli powrócić do Rosji Radzieckiej54.

Napis przy wejściu nie pozostawiał złudzeń, co to za miejsce – „Konzentrationslager Cottbus” (Obóz Koncentracyjny Chociebuż). Jeden z zatrzymanych tak opisał widok zewnętrzny obozu: „był to obszerny plac, dawniej plac wyścigowy pokryty żwirem, na którym rosły jedynie krzaki – trawy ani ujrzeć. Na czterech rogach stały wieżyce drewniane z karabinami maszynowemi, a piąta pośrodku”55. Wokół znajdowały się drewniane baraki Górnoślązaków, które były całkowicie oddzielone od reszty obozu podwójnym drutem kolczastym, gdyż powstańcy nie byli jedynymi „mieszkańcami” obozu, o czym piszę w dalszej części artykułu. Poszczególne sektory obozu również były oddzielone od siebie w ten sposób. Wartę pełniło 25 uzbrojonych w karabiny żołnierzy Reichswehry (na wieżyczkach były karabiny maszynowe), którzy podobnie jak cywilny personel obozowy oznakowani byli poprzez białe naramienniki i których upoważniono do strzelania bez ostrzeżenia do osób zbliżających się do ogrodzenia56.

Litauer i Marchal podali, że w obozie znajdowało się łącznie 960-963 Górnoślązaków, a wcześniej zwolniono 205-209 osób. Do czasu wizytacji internowano więc 1165-1172 osób, a nie – jak podawały urzędowe niemieckie doniesienia – tylko 650 osób. Choć jednocześnie Marchal wymienił liczby osób w poszczególnych transportach do obozu, które w sumie dają 1201 osób. Co ciekawe, braki zgodności w zapisach tłumaczył jedynie błędami w ewidencji, a nie celową polityką władz, które chciały propagandowo zmniejszyć rzeczywistą liczbę zatrzymanych. W sumie przez cały okres istnienia obozu miało przejść przez niego ok. 1500 osób. Prasa polska natomiast maksymalizowała liczbę zatrzymanych w nim osób, zamieszczając informację, że znalazło się w nim 4-5 tys. osób57.

Z tej grupy ok. 960 osób, które wówczas znajdowały się w obozie, tylko 150-160 można bezsprzecznie zaliczyć do rzeczywistych jeńców-powstańców, wziętych do niewoli z bronią w ręku, w czasie walk. Prawie wszyscy powstańcy to byli młodzi chłopcy, w wieku od 17 do 20 lat. Wśród nich znajdowało się kilkanaście osób z oddziału destrukcyjnego kpt. Tadeusza Puszczyńskiego ps. „Wawelberg”. Wydzielono ich z grona pozostałych osób (które zresztą – aby zwiększyć swe szanse na szybsze zwolnienie, miały „żywo protestować” przeciwko takiemu ich określaniu, odcinając się od związków z powstaniem) i umieszczono w oddzielnym baraku. Do czasu przyjazdu Marchala i Litauera nikogo z tej grupy nie zwolniono. Nie wiadomo natomiast, ilu jeńców znajdowało się w tej ok. 200-osobowej grupie zwolnionych wcześniej (z tym, że 113 z nich tworzyło zwarty oddział międzysojuszniczej policji plebiscytowej tzw. Apo, Abstimmungspolizei). Natomiast cztery dni po wizytacji 16 czerwca, nastąpiło kolejne zwolnienie z obozu (a pierwsze z serii wymian w Sowczycach k. Olesna), które objęło 280 osób i jak wynika z zachowanych materiałów, wszyscy z nich byli jeńcami. Nota bene, jest to rzadki przypadek kompletnej listy imiennej58.

Zasadniczo wizytujący obóz Francuz uznał, że panujące w nim warunki życia były na ogół znośne, z tym że najlepiej traktowano kobiety z dziećmi (kilkudziesięcioosobowa grupa), które zakwaterowano w osobnym baraku ze względnie czystymi łóżkami żelaznymi. Nieco gorzej traktowano osoby cywilne, a najgorzej powstańców, których warunki bytowania nie były na odpowiednim higieniczno-sanitarnym poziomie. Wśród mężczyzn znajdowali się również osoby w podeszłym wieku, nawet mające ponad 70 lat59. Wszyscy skarżyli się, że baraki, które „odziedziczyli” po jeńcach rosyjskich są zapluskwione i zawszone. Drewniane dwupiętrowe prycze z siennikami i nakryciami pełne były insektów. Zły stan i wyposażenie baraków nie dawały więc możliwości właściwego odpoczynku. Zwłaszcza, że regulamin nakazywał, że od godziny 6 wieczorem do 6 rano baraki były zamknięte, w tym nieliczne całe okna, i nikt nie miał prawa ich opuścić pod groźbą zastrzelenia. Można sobie wyobrazić, co się działo w przepełnionych, prawie 200-osobowych barakach o wymiarach 100 x 12 m (i w których potrzeby fizjologiczne załatwiano wewnątrz budynków), zwłaszcza w upalny czerwiec 1921 r. Racje żywnościowe formalnie ustalono na tym samym poziomie, co dla żołnierzy Reichswehry, ale pomniejszonym o mięso (powstańcy tylko 2 razy w tygodniu jedli „odrobinę” mięsa). Stąd mimo, że jedzenia miało być „nienajgorsze” (w opinii wizytatorów oczywiście, gdyż przebywający w obozie mówili np. o robakach w tłustym flapsie, tj. w grochówce), to jednak powstańcom wydzielano je w niedostatecznej ilości. Dotyczyło to zwłaszcza chleba, ustalonego już na tym samym poziomie, co dla cywili, co niezaspakajało ich potrzeb. „Pożywienie bardzo liche: pół funta chleba na osobę, dwa razy dziennie zupa i jeden raz kawa” – podsumował krótko jeden z zatrzymanych. Dodatkowym problemem, z którym musieli się oni borykać, to bardzo duże braki zaopatrzeniowe w bieliznę, która była niezmieniana od wielu tygodni, więc zabrudzona i również z robactwem. Tragiczna sytuacja była pod względem obuwia – jeńcy musieli chodzić boso. A na terenie obozu znajdowało się jedno tylko ujęcie wody w postaci studni artezyjskiej, której używano zarówno do picia, jak i do celów higienicznych60.

Zdecydowanie odmiennie – niż francuski wizytator – oceniał warunki bytowania jeden z przetrzymywanych w obozie, który zwrócił uwagę na następujące fakty: osadzeni zostali obrabowani/pozbawieni wszelkich środków pieniężnych czy kosztowności, stąd nie mogli kupić sobie sami jedzenia w obozowej kantynie, tylko zmuszeni byli bazować na racjach obozowych. A te miało być złe. W dodatku przygotowywali je nie sami internowani, ale jeńcy rosyjscy, co mogło wpływać na jeszcze mniejszą wartość kaloryczną posiłków. Szykaną w oczach internowanych były również zaprowadzone utrudnienia w korespondencji, nie tylko ilościowe, ale również cenzurowanie treści. Stąd telegramy z prośbą o pomoc, które próbowano wysłać do komisji międzysojuszniczej w Opolu, zostały przechwycone przez cenzurę. Ograniczono także możliwość odwiedzin rodzin czy znajomych z zewnątrz. Jeśli już dochodziło sporadycznie do takich widzeń, to odbywały się one obowiązkowo w obecności niemieckich strażników, którzy znali j. polski. Przetrzymywani w obozie pozbawieni byli również opieki duszpasterskiej, a władze obozowe nie zgodziły się, by wzorem jeńców radzieckich mogli oni korzystać z miejscowego kościoła. Szykaną było również to, że do tego obozu trafiali także bojownicy Freikorpsu Oberland walczącego m.in. o Górę św. Anny, którzy dopuścili się rozmaitych przestępstw wobec ludności cywilnej – obie strony konfliktu przetrzymywano w jednym obozie61.

Traktowanie ze strony władz obozowych nie było jednak jednakowe i zmieniło się w trakcie internowania. Przez pierwsze 5-6 dni pobytu było bardzo złe, tak, że nawet ci, którzy szczęśliwie uniknęli pobicia w drodze do obozu, wówczas nie uniknęli go od dozorców obozowych, później uległo pewnej poprawie, m.in. na wskutek demonstracji osadzonych62. W rozmowie z wizytującymi zastępca kierownika obozu kapitan Knorbs vel Knopps twierdził natomiast, że w pierwszych dniach on i jego podwładni musieli działać „zdecydowanie”, by zbudować swój autorytet. „Stale nam wygrażano postrzeleniem, o ile nie zachowamy się przepisowo” – relacjonował jednak jeden z zatrzymanych63. Wszyscy osadzeni podlegali badaniom i przesłuchaniom przez władze obozowe (czyli niemieckich urzędników z kierownikiem obozu, oficerem w stopniu kapitana lub majora o nazwisku Kukuk), którzy mieli orzekać o ewentualnej niewinności, by kierować ich do zwolnienia z obozu. Cały ten proces rozciągał się jednak w czasie, trwając długo, zbyt długo, gdyż przesłuchiwano maksymalnie 4-5 osób na dzień. Badanie przedłużało się dodatkowo, gdyż władze obozowe zwracały się do władz z terenu pochodzenia osoby przesłuchiwanej, o opinię o danej osobie, a opinia taka nadchodziła ze sporym opóźnieniem. Kolejną szykaną i bezprawną praktyką było rozpoczynanie przesłuchań od zadania pytania, jak kto głosował w plebiscycie. Jak wspominał jeden z zatrzymanych, agent pruskiej policji strasząc go bronią w ręku kazał mu się przyznawać, że należy do powstania. Niektórzy byli tylko „winnymi” temu, że byli członkami komisji plebiscytowej czy po prostu przyznawali się do polskości. A kobiety były aresztowane w ramach rewanżu za wybuch powstania. Władze obozowe przyznały kpt. Marchalowi, że w stosunku do wielu osób nie mają żadnych podstaw do oskarżeń, ale nie pociągało to za sobą automatycznego ich zwolnienia64.

W obozie brak było właściwie opieki lekarskiej. Wprawdzie funkcjonował punkt medyczny, w którym znajdowali się szczególnie mocno zmaltretowani w trakcie transportu do obozu internowani, ale personel lazaretu stale zgłaszał braki lekarstw i środków opatrunkowych, na co władze obozowe zupełnie nie reagowały, stąd rany leczyły się same „wodą i słońcem”65 – jak zeznał jeden z zatrzymanych.

Najgorszy etap traktowania wiązał się jednak z ich drogą do obozu, gdyż wówczas to nagminnie byli oni bezkarnie bici przez niemieckie bojówki oraz konwojentów z Sipo (Sicherheitspolizei, policja bezpieczeństwa) czy nawet przez ludność cywilną (m.in. we Wrocławiu, Nysie, czy bezpośrednio już w drodze z dworca do obozu)66. Ten ostatni etap jeden z osadzonych opisał następująco: „Kto widział tych nieszczęśliwych, gdy ich doprowadzono do obozu, nie wiedział kogo ma przed sobą, czy to są ludzie czy jakie inne nieludzkie istoty. Wszyscy byli pobici, okradzeniu z trzewików, pieniędzy, zegarków, pierścionków itp. Rzeczy. Większa część ich drogę tę znaczyła własną krwią”67. Dochodziło wówczas do aktów terroru i gwałtu – tak że kilka osób trafiło do obozu w stanie agonalnym i wkrótce zmarło (władze obozowe utrzymywały, że zgony nastąpiły nie na skutek pobicia, ale zawału serca spowodowanego emocjami). Wielu było ciężko pobitych i wymagało pomocy lekarskiej, zdarzały się gwałty na kobietach, nie mówiąc już o tym, że konwojenci okradali ich z wszelkich wartościowych rzeczy, a nawet z butów. Sytuacja ta sprawiła, że internowani w mniejszym – jak się wydaje stopniu – zwracali uwagę wizytujących na traktowanie władz obozowych, obawiając się przede wszystkim powtórzenia przypadków znęcania się nad nimi w drodze powrotnej do domów. W trakcie wizytacji prosili więc, aby transport powrotny odbywał się pod nadzorem oficerów koalicyjnych, gdyż obawiali się inaczej, czy dojadą w ogóle do domów. Urągający wszelkim normom transport do obozu (m.in. urządzane tzw. ścieżki zdrowia – bieg delikwenta pomiędzy szpalerem bijących go czym popadnie konwojentów) miał nawet budzić zażenowanie i wstyd władz obozowych, które nie podważały zeznań na ten temat. Miały one również poczucie dokonanego bezprawia. „W każdym razie zlikwidowanie całego obozu w jak najprędszym czasie jest koniecznością” – postulował polski wizytator obozu. Nastrój panujący wśród internowanych sprawił, że doszedł do wnioski, że o ile nie nastąpi szybka ewakuacja obozu, można będzie się liczyć z różnymi ekscesami i zaburzeniami, gdyż cierpliwość internowanych kończyła się i którzy jako datę graniczną powrotu do domów uznali 1 lipca 1921 r.68

Wydawać by się mogło, że po zakończeniu III powstania śląskiego zakończyła się tym samym niewola i internowanie i osoby przetrzymywane w obozie wróciły do swych domów69, choć stan powracających nie był najlepszy: „Gdy po powstaniu jeden z moich znajomych wrócił do domu z osławionego niemieckiego obozu jeńców w Chociebużu, był on pozbawiony wszystkich zębów”70. Jednak nie było to tak oczywiste i automatyczne. Przynajmniej dla niektórych z nich. Mimo zakończenia powstania i wymiany jeńców, o których pisałem na wstępie, czy przez zorganizowany później punkt wymienny w Raciborzu, obóz w Chociebużu w dalszym ciągu znajdowali się internowani, nad którymi opiekę sprawował PCK dla Śląska przez Konsulat Generalny RP w Opolu i Komitet Obrony Górnego Śląska. Pomoc sprowadzała się przede wszystkim do wysyłki żywności71. Niektórym zatrzymanym wytaczano procesy sądowe i skazywano na kary więzienia. Obóz dla Górnoślązaków został zamknięty. Nie udało mi się dotrzeć do materiałów mówiących o konkretnej dacie, ale na pewno nastąpiło to po ostatniej wymianie jeńców, która odbyła się 3 lipca 1921 r. znów pod Olesnem pod kontrolą MKCK72. W oficjalnej historii Chociebuża czy Žylowa (Sielow) brak natomiast jakiegokolwiek odniesienia do funkcjonowania tego obozu dla walczących w powstaniach śląskich73.

W niemieckiej historiografii powojenne dzieje obozu w Cottbus-Sielow eksponuje się przede wszystkich w kontekście internowania niemieckich i wschodnioeuropejskich Żydów (żydowskich uciekinierów ze wschodu), gdyż był to główny powód powstania nie tylko tego obozu, ale i podobnego w Stargardzie na Pomorzu74.

Z uwagi na zwiększającą się liczbę przyjezdnych Żydów ze Wschodu, 25 maja 1919 r. w Bawarii i 1 listopada w Prusach wprowadzono całkowity zakaz ich imigracji, a od następnego roku zaczęto ich wydalać z Niemiec. Skłoniło to pruskich polityków z ministrem spraw wewnętrznych Carlem Severingiem, do zamienienia w 1921 r. rosyjskich obozów jenieckich w Cottbus-Sielow i we wspomnianym Stargardzie na obozy przeznaczone dla wysiedleńców – „dla wschodnich Żydów i innych niepożądanych cudzoziemców, między innymi Polaków i optujących na rzecz Polski Górnoślązaków. Oficjalnie nazywano je obozami koncentracyjnymi” (Konzentrationslager für Ausländer )75, choć wówczas termin ten nie miał oznaczał tego, co rozumiemy pod tą nazwą w odniesieniu do późniejszych obozów koncentracyjnych funkcjonujących w hitlerowskich Niemczech76.    

W 1921 i 1922 r. w Sejmie Pruskim debatowano kilkukrotnie na temat tych obozów. Działacze Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (USPD), m.in. Oskar Cohn, domagali się m.in. ich likwidacji i ukarania winnych z Freikorpsów i Selbstschutzu. Frakcja socjaldemokratów (SPD) zwróciła natomiast m.in. uwagę, iż w obozie w Cottbus-Sielow znalazły się również Polki, na których ciążył bezpodstawny zarzut szpiegostwa. W odpowiedzi na tą krytykę ze strony USPD i SPD pruski minister spraw wewnętrznych Alexander Dominicus bronił jednak celowości utrzymania tego obozu, do czasu przejęcia władzy nad Górnym Śląskiem przez Niemcy, choć nie zaprzeczył opisowi sytuacji w nim panującej. Severing zapewniał natomiast, że będą funkcjonować tylko do końca 1922 r.77

Na przełomie 1922 i 1923 r. władze niemieckie zaczęły stosować jawny terror i polityczne szykany wobec robotników polskich i ich rodzin, zamykając ich m.in. w Chociebużu, a po kilku dniach przymusowo kierowano ich do granicy z Polską. Spowodowane to było dużym bezrobociem i obawami przed zbyt dużymi skupiskami ludności polskiej w Niemczech. W drugiej połowie 1923 r. umieszczono tam grupę 50 Polaków uzasadniając to rzekomym naruszeniem przez nich niemieckich przepisów. W ich obronie stanęli przedstawiciele rządu polskiego w Berlinie, zabiegając u niemieckiego rządu o ich uwolnienie lub przynajmniej złagodzenie warunków przetrzymywania. To zaostrzenie kursu wobec pracujących za zachodnią granicą Polaków stało się tematem debaty w polskim parlamencie. Zabiegi strony polskiej oraz stopniowa poprawa sytuacji gospodarczej w Niemczech zakończyła tego rodzaju politykę78.

Działania polityczne, a w głównej mierze rosnące koszty utrzymania obozów powodujące duże kłopoty, sprawiły, że obozy w Stargardzie i w Chociebużu zostały zamknięte. W lipcu 1923 r. zlikwidowano pierwszy z nich, zaś drugi istniał do grudnia 1923 r.79

W czasie II wojny światowej w tym łużyckim mieście funkcjonowało natomiast jedynie ciężkie więzienie – Das Zuchthaus Cottbus: więzienie centralne oraz więzienie dla kobiet80.
     
1. O. Rückert, Zur Geschichte des Kriegsgefangenenlagers in Cottbus (Sielow, Merzdorf), „Geschichte und Gegenwart Bezirk Cottbus” 1977, heft 11, s. 23-48.
2. M. Smallman-Raynor, A. Cliff, The Geographical Transmission of Smallpox in the Franco-Prussian War: Prisoner of War Camps and Their Impact upon Epidemic Diffusion Processes in the Civil Settlement System of Prussia, 1870-71, „Medical History” 2002, vol. 46, nr 2, s. 250.
3. C. Hoffman, In the Prison Camps of Germany. A Narrative of „Y” Service among Prisoners of War, New York 1920, s. 75; U. Pope-Hennessy, Map of the main prison camps in Germany and Austria, London 1920, s. 8;
4. U. Pope-Hennessy, op. cit., s. 8; O. Rückert t, op. cit., s. 23; Buchruckers Schießbefehle, „Lausitzer Rundschau” 13 III 2010 r.,  http://www.lr-online.de/regionen/cottbus/Buchruckers-Schiessbefehle;art1049,2852661,4, on-line 17 VI 2011 r.
5. O. Rückert, op. cit., s. 24-25. Zob. także W. Drangosch, Ein Leben im Dienst der Wissenschaft. Zur Erinnerung an Fleckenfieberforscher Stanislaus Prowazek, „Cottbuser Monatsheft“ 1959, heft 2, s. 16-18.
6. O. Rückert, op. cit., s. 26 i 28; U. Pope-Hennessy, op. cit., s. 3; „The Augusta Coin Club Monthly Newsletter” 2007, nr 11, s. 3.
7. Imperial War Museum, Department of Documents, sygn. 12065, Private Papers of H. C. Ranner, ss. 15; The National Archives, War Office: Miscellaneous Unregistered Papers, First World War; sygn. WO 161/96/141, Report of Lt F. J. Ives, 14 I 1919 r. [dalej: Report of Lt. F. J. Ives], s. 1149; Rapports des délégués du Gouvernement espagnol sur leurs visites dans les camps de prisonniers francais en Allemagne, 1914-1917, „Bulletin International des Societes de la Croix-Rouge“ 1918, vol. 49, s. 168 [dalej: Rapports des délégués].
8. W. Doegen, Kriegsgefangene Völker. Band 1: Der Kriegsgefangengenen Haltung und Schicksal in Deutschland, Berlin 1921, s. 12-13;
9. Australian War Memorial, sygn. P02318.001, zdjęcie dostępne na: http://cas.awm.gov.au/item/P02318.001, on-line 18 VI 2011 r.
10. Rapports des délégués, s. 166 i 400.
11. W. Doegen, op. cit., s. 12-13; G. Bayerl, Peripherie als Schicksal und Chance. Studien zur neueren Geschichte der Niederlausnitz, Münster/New York/München/Berlin 2011, s. 344; A. Peter, Das „Russenlager“ in Guben, Potsdam 1998, s. 38 i 86-90.
12. Report of Lt. F. J. Ives, s. 1149 i 1151. Bardzo podobne oceny sformułowali dwaj delegaci Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w Genewie,  którzy 18 grudnia 1918 r. dokonali inspekcji obu obozów. Zob. H. Jones, Violence Against Prisoners of War in the First World War: Britain, France and Germany, 1914-1920, Cambridge 2011, s. 283.
13. Imperial War Museum, Department of Documents, sygn. 12065, Private Papers of H. C. Ranner, s. 1-15; Report of Lt J. F. Ives, s. 1149-1150.
14. Report of Lt J. F. Ives, s. 1150.
15. Ibidem, s. 1149.
16. C. Hoffman, op. cit., s. 75; U. Pope-Hennessy, op. cit., s. 3; K. Steuer, Pursuit of an „Unparalleled Opportunity”. The American YMCA and Prisoner of War Diplomacy among the Central Power Nations during World War I, 1921-1923, New York 2009, s. 23; British POW post and parcels staff at Cottbus in 1918, „The National Ex-Prisoner of War Association Newsletter”, Winter 2005, http://www.prisonerofwar.org.uk/winter_2005.htm, on-line 17 VI 2011 r.]
17. Report of Lt F. J. Ives, s. 1150; C. Hoffman, op. cit., 2 zdjęcia po s. 208. Zob. także K. Steuer, op. cit.
18. Report of Lt F. J. Ives, s. 1149-1150.
19. Zob. pocztówki-zdjęcia wspomnianych zespołów zamieszczone w internecie (z zasobów uniwersytetu w Oksfordzie, stowarzyszeń i osób prywatnych): http://www.oucs.ox.ac.uk/ww1lit/gwa/document/8721; http://www.metropostcard.com/metropcbloga4.html; http://www.metropostcard.com/metropcbloga5.html; http://www.heimatsammlung-cottbus.de/seite11.htm; http://www.ipernity.com/doc/57114/4344416/in/keyword/329227/self; http://www.flickr.com/photos/wenham5thlincs/865208478/sizes/o/in/photostream/; http://www.flickr.com/photos/wenham5thlincs/4333910663; on-line 17 VI 2011 r.
20. Ludwig Meidner. Zeichner, Maler, Literat 1884-1966, Ausstellungskatalog bearbeitet von Gerda Breuer und Ines Wagemann, Stuttgart 1991, s. 35; http://juedischesmuseum.de/lm_werke.html, on-line 15 V 2011 r.
21. O. Rückert, op. cit., s. 33; Yale University, The Avalon Law Project, http://avalon.law.yale.edu/20th_century/bl34.asp#treatytext, on-line 17 VI 2011 r.; Imperial War Museum, Department of Documents, sygn. 7401, Private Papers of L. J. Boucher, s. 19-25; tamże, sygn. 4100, Private Papers of A. B. Wilson, ss. 39; Report of Lt J. F. Ives, s. 1151; J. Pajewski, Pierwsza wojna światowa 1914–1918, wyd. 3, Warszawa 2004, s. 656–658.
22. Report of Lt J. F. Ives, s. 1150-1151.
23. O. Rückert, op. cit., s. 35-38, 40 i 42.
24. Ibidem, s. 23-48; Kriegsgefangene im Europa des Ersten Weltkriegs, Hrsg. J. Oltmer, Paderborn/München 2006, s. 79; E. Osmańczyk, Wisła i Kraków to Rodło, Warszawa 1985, s. 58. Zob. także, K. Steuer, op. cit.
25. Encyklopedia powstań śląskich, Opole 1982, s. 72; F. Poks-Poliński, Przed Oświęcimiem był Cottbus, „Opole” 1973, nr 4, s. 25-26; idem, Od Prudnika do Cottbus, „Ogniwa” 1948, nr 18/19, s. 7, 10; Wspomnienie Józefa Kuca, [w:] Wspomnienia Opolan, pod red. W. Kornatowskiego i K. Malczewskiego, t. 1, Warszawa 1960, s. 213-214; Archiwum Akt Nowych, Ambasada RP w Paryżu, sygn. 135, Zeznania Antoniego Piotrowskiego, 21 VI 1921 r., s. 29-34, (dalej jako: A. Piotrowski). Zeznania te opublikowano jako: „Kultura pruska”. Odpis zeznania protokolarnego, „Powstaniec” 1921, nr 23, s. 4-5. Relację nieznanego z nazwiska internowanego przytoczył R. Paszkowski (Męczeństwo polskie na Śląsku, [w:] Za kratami więzień i drutami obozów (wspomnienia i notatki więźniów ideowych z lat 1914-1921), t. 1, pod red. J. Stachiewicza, Warszawa 1927, s. 300-304).
26. Poświęcony internowanym w Chociebużu Górnoślązakom fragment niniejszego artykułu stanowi nieco zmienioną i uzupełnioną wersję mojego wcześniejszego artykułu, złożonego do druku w wydawnictwie będącym pokłosiem międzynarodowej konferencji naukowej pt. Współczesne spojrzenie na spór o Górny Śląsk w latach 1918-1921, Opole-Góra św. Anny, 14-15 kwietnia 2011 r.
27. Położenie w powiecie opolskim, „Powstaniec” 1921, nr 20, s. 5; Z dziejów gwałtów i zbrodni niemieckich w czasie powstania na Górnym Śląsku, „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 7; K. Popiołek, Trzecie powstanie śląskie, Katowice 1971, s. 82; R. Paszkowski, op. cit., s. 292-293; J. Pachoński, Kraków wobec powstań śląskich i plebiscytu, Warszawa-Kraków 1981, s. 25.
28. (Od specjalnego wysłannika), „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 8.
29. Zob. Aneks do art. 88 traktatu wersalskiego, a zwłaszcza § 2, 3 i 6. Cyt. w: J. Przewłocki, Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku w latach 1920-1922, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 168-170.
30. J. Grzegorzek, „Neuhammer” (Wspomnienia jeńca powstańczego), „Powstaniec Śląski” 1929, nr 8, s. 26-30; idem, Obóz w Neuhammer, [w:] Pamiętniki powstańców śląskich, t. 2, pod red. T. Karczewskiego, Katowice 1961, s. 140-144.
31. W. Ryżewski, Trzecie powstanie śląskie 1921. Geneza i przebieg działań bojowych, Warszawa 1977, s. 419; Encyklopedia powstań śląskich..., s. 307.
32. Zob. L. Cramer, Rapport sur la Mission du Comité international de la Croix-Rouge en Haute-Silésie, „Revue Internationale de la Croix-Rouge et Bulletin international des Sociétés de la Croix-Rouge” 1921, nr 3, s. 691-720.
33. R. Bierzanek, Działalność Czerwonego Krzyża na rzecz więźniów, „Dzieje Najnowsze” 1988, z. 1, s. 22; K. Brożek, Polska służba medyczna w powstaniach śląskich i plebiscycie, Opole 1973, s. 166-171; O wymianę jeńców i internowanych, „Powstaniec” 1921, nr 12, s. 8; Niemcy nie chcą wymiany jeńców, „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 2; Ostatnia wymiana jeńców, „Górnoślązak” 1921, nr 150, s. 1; G. Hitze, Carl Ulitzka (1873-1953) oder Oberschlesien zwischen den Weltkriegen, Düsseldorf 2002, s. 434. Liczbę 1163 wymienionych Niemców podaje m.in. K Brożek (op. cit., s. 167 ) i W. Ryżewski (op. cit., s. 419), a liczbę 1166 B. Ratyńska (Pół wieku w służbie narodu i idei, Warszawa 1974, s. 36). Dawne szacunki podawały natomiast łącznie około 2000 wymienionych jeńców. Zob. ks. J. N., Rola Polskiego Czerwonego Krzyża w powstaniach śląskich, [w:] Polski Czerwony Krzyż 1919-1929, pod red. A. Roszkowskiej, Warszawa 1929, s. 47. G. Bayerl podaje natomiast, że w 1921 r. w Sielow było ponad 1200 polskich Górnoślązaków. Zob. G. Bayerl, op. cit., s. 344.
34. Olesno. (Wymiana jeńców rozpoczęta), „Górnoślązak” 1921, nr 140, s. 4; Wymiana jeńców, „Dziennik Poznański” 1921, nr 124, s. 3; Znęcanie się Niemców nad jeńcami, „Dziennik Poznański” 1921, nr 125, s. 3; Wymiana jeńców, „Powstaniec” 1921, nr 23, s. 8.
35. Protokoły te znajdują się w Centralnym Archiwum Wojskowym, Powstania Górnośląskie, sygn. I.130.1.353. Zob. B. Woszczyński, Źródła archiwalne do III powstania śląskiego przechowywane w Centralnym Archiwum Wojskowym, www.caw.wp.mil.pl/biuletyn/b3/b3_4.pdf, on-line 17 II 2011 r.
36. Wspomnienie Jana Kuca..., s. 214. Zob. także Wracają na Górny Śląsk, „Górnoślązak” 1921, nr 142, s. 1.
37. F. Poks-Poliński, Przed Oświęcimiem był Cottbus..., s. 26.
38. Z dziejów gwałtów i zbrodni niemieckich w czasie powstania na Górnym Śląsku, „Powstaniec” 1921, nr 20, s. 4.
39. Archiwum Państwowe w Katowicach (dalej: APK), Śląski Instytut Naukowy im. J. Koraszewskiego w Katowicach (dalej: ŚIN), sygn. APK, ŚIN 2/W/561, Powstańcy polegli i ranni z terenu Siemianowic Śl. (wykaz nazwisk poległych w walkach powstańczych i dywersyjnych w latach 1918-1925), ankieta Alfonsa Depty, s. 8.
40. Kronika, „Polak” 1921, nr 151.
41. E. Osmańczyk, Pierwsze lata Opolszczyzny, „Miesięcznik Literacki” 1970, t. 5, s. 73.
42. Prześladowanie internowanych Polaków, „Dziennik Poznański” 1921, nr 98, s. 4.
43. K. Brożek, op. cit., s. 170.
44. K. Brożek, op. cit., s. 170.
45. B. Cimała, Kluczbork. Dzieje miasta, Opole 1982, s. 142.
46. (Od specjalnego wysłannika), „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 8.
47. Polska policja z Koźla uwięziona w Kottbus, „Powstaniec” 1921, nr 11, s. 2.
48. Z dziejów gwałtów i zbrodni niemieckich w czasie powstania na Górnym Śląsku, „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 8.
49. Obóz niemiecki dla internowanych i jeńców Polaków w Kottbus-Silow, „Powstaniec” 1921, nr 12, s. 4-5. Zob. także Znęcanie się Niemców nad jeńcami, „Dziennik Poznański” 1921, nr 125, s. 3.
50. Obozy internowanych Polaków, „Dziennik Poznański” 1921, nr 112, s. 3.
51. Niemcy przyznają sami, iż kłamią, „Górnoślązak” 1921, nr 140, s. 1; Położenie jeńców niemieckich, „Dziennik Poznański” 1921, nr 124, s. 3; Znęcanie się Niemców nad jeńcami, „Dziennik Poznański” 1921, nr 125, s. 3; Delegaci Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, „Górnoślązak” 1921, nr 138, s. 3; J. Wyglenda, Plebiscyt i powstania śląskie, Opole 1966, s. 167.
52. Rada ambasadorów o jeńcach górnośląskich, „Górnoślązak” 1921, nr 139, s. 1; Niech Niemcy oddadzą naszych zakładników a dostaną swoich, „Górnoślązak” 1921, nr 146, s. 2; O uwolnienie internowanych, „Dziennik Poznański” 1921, nr 128, s. 1; Śląski Słownik Biograficzny, t. 2, pod red. J. Kantyki i W. Zielińskiego, Katowice 1979, s. 89.
53. Archiwum Akt Nowych, Ambasada RP w Paryżu, sygn. 135, S. Litauer, Sprawozdanie z wizytacji obozu dla internowanych górnoślązaków w Chociborzu /Kottbus/, [24 VI 1921 r. ], s. 19-21, (dalej jako: S. Litauer); tamże, Rapport du capitane Marchal sur le camp d’internés Haut-Silésiens à Sielow-Cottbus, 13 VI 1921 r., 22-28, (dalej jako: Rapport du capitane); Los porwanych Polaków Górnoślązaków, „Górnoślązak” 1921, nr 136, s. 3.
54. S. Litauer, s. 19. Stoi to w sprzeczności z informacją podaną przez zawartą w artykule O. Rückerta (op. cit.., s. 42), że 600-osobowa grupa b. jeńców rosyjskich opuściła Sielow już 21 stycznia 1921 r. pozostawiając w obozie tylko ciężko chorych kolegów, o czym wspomniałem wcześniej.
55. R. Paszkowski, op. cit., s. 303.
56. Od specjalnego wysłannika, „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 8. Zob. także Prześladowanie internowanych Polaków, „Dziennik Poznański” 1921, nr 98, s. 4; Wspomnienie Jana Kuca..., s. 213-214.
57. Rapport du capitane, s. 23-25; S. Litauer, s. 19-20; Encyklopedia powstań śląskich..., s. 72; W sieciach >>Orgeschu<<, „Dziennik Poznański” 1921, nr 118, s. 1.
58. Rapport du capitane, s. 22-25; S. Litauer, s. 19; Archiwum Instytutu Józefa Piłsudskiego Ameryce, Powstania Śląskie, sygn. 743, Spis wymienionych jeńców – Polaków z Chocieburza w dniu 16/VI [1921 r.], s. 1-4; R. Paszkowski, op. cit., s. 299.
59. Los porwanych..., s. 3.
60. Rapport du capitane, s. 25-26; S. Litauer, s. 19-20; R. Paszkowski, op. cit., s. 303-304; F. Poks-Poliński, Przed Oświęcimiem..., s. 26; idem, Od Prudnika..., s. 10; Z dziejów gwałtów i zbrodni niemieckich w czasie powstania na Górnym Śląsku, „Powstaniec” 1921, nr 21, s. 8; Los porwanych..., s. 3; O. Rückert, op. cit., s. 24.
61. A. Piotrowski, s. 32; Śląskie bitwy bawarskich drwali, „Gazeta Wyborcza. Gazeta Katowice”, 28 IV 2005 r.
62. APK, ŚIN, sygn. APK, ŚIN 2/W/285, T. Kocur, Pamiętnik powstania śląskiego, 1966 r., s. 148-150; R. Paszkowski, op. cit., s. 304.
63. Wspomnienie Jana Kuca, [w:] Wspomnienia Opolan, pod red. W. Kornatowskiego i K. Malczewskiego, t. 1, Warszawa 1960, s. 214
64. Rapport du capitane, s. 25-27; S. Litauer, s. 20; R. Paszkowski, op. cit., s. 304; F. Poks-Poliński, Przed Oświęcimiem..., s. 26.
65. R. Paszkowski, op. cit., s. 303.
66. Z. Zarzycka, Uwagi o zbrodniach niemieckiego Selbstschutzu w III Powstaniu Śląskim (z materiałów Muzeum Czynu Powstańczego w Leśnicy), „Studia Śląskie” 1981, t. 39, s. 310.
67. A. Piotrowski, s. 29.
68. Rapport du capitane, s. 27-28; S. Litauer, s. 21.
69. APK, ŚIN, sygn. APK, ŚIN 2/W/316, W. Wincenty, Kronika 2 kompanii I baonu 4 pułku wojsk powstańczych (Gajdzika), 1963 r., s. 8; Encyklopedia powstań śląskich..., s. 72.
70. P. Dubiel, Spojrzenie w przeszłość (wspomnienia działacza śląskiego), Katowice 1973, s. 122.
71. R. Paszkowski, op. cit., s. 304; M. Mroczko, Związek Obrony Kresów Zachodnich 1921-1934. Powstanie i działalność, Gdańsk 1977, s. 20; idem, Działalność Komitetu Obrony Górnego Śląska w Wielkopolsce i na Pomorzu Gdańskim w l. 1919-1921, „Zapiski historyczne” 1975, z. 2, s. 64 i 71.
72. Ostatnia wymiana jeńców..., s. 1; R. Paszkowski, op. cit., s. 304.
73. Nie poświęcił im żadnej uwagi m.in. Otto Rückert (op. cit.), piszący o obozach Cottbus-Sielow i Cottbus-Merzdorf w latach 1914-1921. Por. także S. Krestin, Chronik der Stadt Cottbus – von 1915-2000, http://www.heimatverein-cottbus.de/index.php?option=com_content&;view=article&id=19&Itemid=21; H. Schmidt, H. Pruskil, Zur Geschichte Sielows und der Lausitz, http://www.sielow-cottbus.de/index.php?option=com_content&;view=article&id=187%3Azeittafel&catid=14&Itemid=109; H. Pruskil, 700 Jahre Sielow - Geschichte eines Dorfes am Rande von Cottbus, http://www.sielow-cottbus.de/index.php?option=com_content&;view=article&id=183%3A700-jahre-sielow&catid=14&Itemid=109, (on-line 17 II 2011 r.). Por. Geschichte der Stadt Cottbus, Hrsg. A. Christl, E. Schutt, Cottbus 1994.
74. R. Beier-de Haan, Zuwanderungsland Deutschland: Migrationen 1500-2005, Berlin 2005, s. 230; W. Wippermann, Konzentrationslager. Geschichte, Nachgeschichte, Gedenken, Berlin 1998, s. 27-28; D. Walter, Antisemitische Kriminalität und Gewalt. Judenfeindschaft in der Weimarer Republik, Dietz 1999, s. 274; S. Steinbacher, The Concentration and Extermination Camps of the Nazi Regime, [w:] The Routledge History of the Holocaust, ed. J. Friedman, Oxon 2011, s. 181.
75. B. Breysach, Ze sobą, obok siebie, przeciwko sobie: Polacy, Żydzi, Austriacy i Niemcy w XIX i na początku XX wieku, Kraków 1995, s. 49-50; J. Baumann, A. Dietl, W. Wippermann, Blut oder Boden. Doppelpaß, Staatsbürgerrecht und Nationsverständnis, Berlin 1999, s. 26.
76. Jeden z niemieckich badaczy, Jochen Oltmer, pisze o obozie w Cottbus-Sielow i podobnym w Eydtkuhnen (w Prusach Wschodnich) jako o obozach internowania, do których kierowano na mocy rozporządzenia z 21 października 1921 r. Zob. J. Oltmer, Europäische Migrationsgeschichte und Weltgeschichte der Migration: Epochenzäsuren und Methodenprobleme, [w:] Migration in der europäischen Geschichte seit dem späten Mittelalter. Vorträge auf dem dem Deutschen Historikertag in Halle a. d. Saale, 11. September 2002, Hrsg. K. Bade, Osnabrück 2002, s. 121-122 [„IMIS-Beiträge“ 2002, Heft 20]; idem, Migration und Politik in der Weimarer Republik, Göttingen 2005, s. 66.
77. L. Heid, „Er ist ein Rätsel geblieben”. Oskar Cohn – Politiker, Parlamentarier, Poale-Zionist, [w:] Judisches Leben in der Weimarer Republik. Jews in the Weimar Republic, Hrsg. W. Benz, A. Paucker, P. Pulzer, London-Tübingen 1998, s. 35 i 37; idem, Oskar Cohn. Ein Sozialist und Zionist im Kaiserreich und in der Weimarer Republik, Frankfurt/Main 2002, s. 117; W. Wippermann, „Wie die Zigeuner“: Antisemitismus und Antiziganismus im Vergleich, Berlin 1997, s. 131; K. Drobisch, G. Wieland, System der NS-Konzentrationslager: 1939-1939, Berlin 1993, s. 20; Z. Surman, Sprawa Górnego Śląska w Sejmie Pruskim w latach 1919-1922, [w:] Studia i materiały z dziejów Śląska, t. X, pod red. K. Popiołka, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 98-99;
78. M. Piotrowski, Reemigracja Polaków z Niemiec, Lublin 2000, s. 314, 316-317 i 411; C. Łuczak, Od Bismarcka do Hitlera. Polsko-niemieckie stosunki gospodarcze, Poznań 1988, s. 280-281.
79. W. Wippermann, Konzentrationslager: Geschichte, Nachgeschichte, Gedenken, Berlin 1998, s. 27-29; D. Walter, op. cit., s. 274; J. Oltmer, op. cit., s. 121-122.
80. Zob. szerzej: T. Kittan, Das Zuchthaus Cottbus: die Geschichte des politischen Strafvollzugs, „Cottbuser Blätter”, Sonderhaft 2009, ss. 150; Das nationalsozialistische Lagersystem, Hrsg. M. Weinmann, 2. Aufl., Frankfurt 1990, s. 278.
81.

Ankieta

Czy jesteś za ustawieniem przy drogach wojewódzkich, krajowych i międzynarodowych na terenach województw dolnośląskiego i lubuskiego tablic informujących o wjeżdzie na Łużyce Górne i Dolne?
Tak - 90.3%
Nie - 7.4%
Nie wiem - 2.3%
Wszystkich głosów: 257
Głosowanie się już skończyło o: wrzesień 9, 2016
1999-2017 © Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie PROLUSATIA
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος