Edmund Pjech (Budziszyn) 

Klęska narodowo-socjalistycznych Niemiec i koniec drugiej wojny światowej były postrzegane przez wielu Łużyczan jako szansa na nowy początek. Spodziewali się oni przełomu w historii narodu łużyckiego, końca czasów pozbawiania ich praw społecznych, politycznych i etnicznych. Lata tuż po wojnie do około 1947 r. były w radzieckiej strefie okupacyjnej pod względem politycznym i ideologicznym faktycznie jeszcze - dla porównania - "otwarte". To dawało także Łużyczanom pewną swobodę działania. Przede wszystkim od 1945 r. do 1947 r. silny jednolity ruch łużycki był aktywny. W powojennym wirze widział on zasadnicze słabości Niemiec szczególnie jako szansę na wysłuchanie ciągle lekceważonych żądań w kwestii etnicznej narodu łużyckiego. Przez krótki czas problem łużycki uzyskał nawet znaczenie międzynarodowe. W celu rozwiązania problemu etnicznego łużyccy przedstawiciele polityczni opracowali dalekosiężne plany. Świadectwem tego były liczne memoranda, wysyłane do szefów rządów czy konferencji państw zwycięskich. Czas dla odciskających się zmian był korzystny, chociaż nie wszystkie plany uwzględniały warunki realistyczne i polityczne. Plany alternatywne obejmowały różne warianty: od przyłączenia Łużyc jako autonomicznego terytorium do Republiki Czechosłowackiej aż po powstanie niezależnego państwa łużyckiego. Urzeczywistniła się bodaj jedyna realna droga, pozostanie w ramach państwa niemieckiego, ale z ustawowym zapewnieniem, że interesy etniczne narodu łużyckiego będą respektowane. Jakie miejsce miała później polityka łużycko-narodowa w radzieckiej strefie okupacyjnej i NRD?

Podstawy ochrony mniejszości narodowych w latach 1945-1951

Pierwsze postępy w zakresie ochrony własnego narodu osiągnęli Łużyczanie tuż po wojnie, już w 1945 r. W 1946 r. zaś doszło do założenia łużyckiego instytutu kształcenia nauczycieli, dzięki któremu można było zredukować znaczny deficyt łużyckich kadr pedagogicznych. W 1947 r. przydzielono licencje dla łużyckiej drukarni, włącznie z wydawnictwem. Z tym wiązało się pozwolenie na wydawanie własnego czasopisma. Poza tym przyznano dla Łużyczan nieruchomość przeznaczoną na rychłą budowę nowego Domu Łużyckiego (Wendyjskiego) w Budziszynie.[1]

Jednak głównym celem "Domowiny" - organizacji łużyckiego etnikum - była prawna regulacja problemu łużyckiego. 23 marca 1948 r. jednogłośnie przyjęto przez posłów wszystkich frakcji Landtagu w Saksonii ustawę o obronie praw ludności łużyckiej.

Zgodnie z brzmieniem tej ustawy ludność łużycka powinna otrzymać prawną ochronę oraz pomoc państwa w zakresie jej języka, działalności kulturalnej i rozwoju narodowego. Położono nacisk szczególnie na konieczność zakładania szkół podstawowych i innych z łużyckim językiem nauczania. W urzędach i administracji Łużyczanie powinni mieć możliwość używania oprócz języka niemieckiego również języka łużyckiego. Ponadto należałoby także Łużyczan proporcjonalnie do liczby etnikum wprowadzać do administracji. Poza tym urzędy i administracja miały obowiązek wspomagania w różnoraki sposób łużyckich inicjatyw kulturalnych. Dla wpierania łużyckiego życia kulturalnego powinien być powołany Łużycki Urząd Kultury i Oświaty z siedzibą w Budziszynie, który podlegałby ministerstwu edukacji Saksonii. Sumując, Ustawa łużycka wyznaczała wyraźny postęp w legislatywnym zrównaniu praw ludności łużyckiej z pozostałymi obywatelami Niemiec. Ustawą o obronie praw ludności łużyckiej stworzono podstawę prawną dla wcześniej zapewnianego przez SED wsparcia w zakresie działalności kulturalnej ludności łużyckiej. Uchwalone prawo łużyckie było również dla średnich i niższych urzędników władzy zdominowanej przez SED, która dotychczas do spraw łużyckich odnosiła się z rezerwą, ukierunkowaniem ich działań (postępowania, pracy).[2]

W kwestii uregulowania spraw związanych z grupami narodowymi i mniejszościami narodowymi następowały dalsze decydujące przełomy prawne. Również obowiązująca od 1949 r. Konstytucja NRD była wyrazem sukcesu wysiłku Łużyczan[3], ponieważ gwarantowała Łużyczanom jako równoprawnym obywatelom państwa jednocześnie zachowanie wszystkich ich etnicznych, żywotnych spraw. W Konstytucji znajdowały się ustawy o pielęgnowaniu i używaniu języka i kultury ojczystej, które ugruntowały wsparcie państwowe i ustawową ochronę tych praw. Artykuł 11 Konstytucji brzmi: Obcojęzyczne grupy obywateli Republiki są przez ustawodawstwo i administrację wspierane w ich nieskrępowanym rozwoju narodowym; nie można im przeszkadzać szczególnie w zakresie używania ich języka ojczystego w nauczaniu, w wewnętrznej administracji i w opiece prawnej.[4] To ustalenie idzie o wiele dalej niż Konstytucja Weimarska z 1919 r., gdzie również w artykule 113 natrafiamy na podobne stwierdzenie, według którego powinno się zapobiegać utrudnianiu Łużyczanom używania języka ojczystego. Nowum w niemieckiej regulacji prawnej było zapewnienie wsparcia finansowego dla narodu łużyckiego.

Dwa lata po uchwaleniu Ustawy łużyckiej dla kraju związkowego Saksonii udało się przeforsować władzy w Brandenburgii rządowe rozporządzenie w tej sprawie (z 12 sierpnia 1950 r.). To brandenburskie Pierwsze rozporządzenie dotyczące wsparcia narodu łużyckiego odpowiadało pod względem treści daleko idącej ustawie saksońskiej z 1948 r. Bezpośrednio nawiązywało do artykułu 11 Konstytucji NRD, a tym samym gwarantowało państwowe wsparcie Łużyczan w zakresie używania przez nich języka łużyckiego i prowadzenia działalności kulturalnej. Umożliwiało ono także prowadzenie dwujęzycznego nauczania dla dzieci łużyckich.

Duże znaczenie dla Łużyczan miało stworzenie własnego szkolnictwa narodowego. Rok 1945 pozostawił na dotychczasowym niemieckim systemie oświaty głęboką rysę. Z ogólnych decyzji społeczno-politycznych w powojennych Niemczech wynikała konieczność nowej orientacji w szkolnictwie. Mocarstwa okupacyjne zgodnie uważały, że szkolnictwo niemieckie potrzebuje zasadniczej, gruntownej reformy.[5]

Łużyczanie spodziewali się w swojej sytuacji równouprawnienia ich języka i kultury. Oczekiwali szczególnie liberalizacji szkolnictwa. W centrum starań przedstawicieli łużyckich było nauczanie w języku łużyckim. Prawną podstawę wprowadzenia języka łużyckiego do szkół uzyskano faktycznie po ponownym rozpoczęciu nauczania, 1 października 1945 r., na podstawie rozkazu nr 40 Radzieckiej Administracji Wojskowej w Niemczech. Jednak praktyczne wdrożenie tego prawa w życie było nadzwyczaj trudne. Dalej nie było formalno-prawnego zarządzenia ze strony mocarstw okupacyjnych czy rządów krajów związkowych w sprawie dopuszczenia nauczania w szkołach w języku łużyckim. W każdym powiecie więc istniały odrębne regulacje i sposoby postępowania. W powiatach Budziszyn i Kamjenc szybko wzrastała liczba szkół z łużyckim językiem nauczania, w kilku szkołach język łużycki był przeważającym językiem nauczania. Natomiast w powiecie Wojrecy rada szkolna postanowiła, że język łużycki będzie traktować jako język obcy. Jeżeli rodzice życzą sobie nauki języka łużyckiego, może być ona prowadzona poza programem nauczania, jednak wówczas uczestnicy sami muszą je finansować. W powiecie Biała Woda w ogóle nie uczono języka łużyckiego, używanie zaś języka łużyckiego w szkole było zabronione. Również w powiatach Dolnych Łużyc nie zezwolono na nauczania języka łużyckiego. Jednak ze strony ludności łużyckiej widać było znaczne zainteresowanie we wprowadzeniu nauczania języka łużyckiego. Właśnie z dawnych pruskich Łużyc Górnych pochodzą z tego okresu liczne protesty rodziców, którzy nie zgadzali się z niedostateczną uwagą poświęcaną w szkole językowi łużyckiemu.

Jednak postęp w zakresie szkolnictwa etnicznych grup narodowych w saksońskiej części Łużyc był właściwie znaczny, toteż liczba uczniów łużyckich systematycznie wzrastała. W 1950 roku uczęszczało na zajęcia języka łużyckiego albo uczyło się wszystkich przedmiotów w języku łużyckim około 6 500 - 7 000 uczniów. Poza tym godny uwagi był wysoki udział dzieci niemieckich w nauczaniu języka łużyckiego i to bez zewnętrznego nacisku w postaci ustawy czy regulacji szkolno-organizacyjnych.

W brandenburskich Dolnych Łużycach do 1950 r. oficjalnie nie zezwolono szkołom na nauczanie języka łużyckiego. Dopiero później po wydaniu przez władze w Brandenburgii odpowiedniego rozporządzenia zezwolono na udzielanie nauki w szkołach w języku łużyckim. Po raz pierwszy w Dolnych Łużycach zorganizowano nauczanie w języku łużyckim ze wsparciem nauczycieli z Górnych Łużyc - dopiero około 1954 r. Zwłoka ta wynikała z trudnej etnicznej sytuacji Łużyczan na tym terenie.

Ciągle jednak występowały niepewność i niepowodzenie w problemie łużyckim. Od 1945 r. do końca 1948 r. łużyccy przedstawiciele współpracowali z aktywem SED stosunkowo dobrze. To było także podstawą uchwalenia w 1948 r. Ustawy łużyckiej dla Saksonii. Jednak w 1949 r. dialog faktycznie zmierzał do impasu.[6] Ponadto w postępowaniu przedstawicieli państwa i partii istniała tendencja ograniczania aktywności Łużyczan.

Przede wszystkim w Saksońskim Komitecie Krajowym SED pojawiły się głosy przeciwne Ustawie łużyckiej29. Niektórzy funkcjonariusze poddawali całą ustawę o mniejszościach narodowych w wątpliwość. Nowy przewodniczący kraju związkowego Ernst Lohagen (niegdyś z KPD), który objął funkcję po prołużycko usposobionym Wilhelmie Koenenie, wyjaśnia jesienią 1949 r., że SED popełniło błąd z Ustawą łużycką, który dziś by już nie powtórzyła[7]. Według niego zadaniem partii powinno być wspieranie asymilacji Łużyczan, gdyż i tak za 50 lat nikt nie będzie mówić po łużycku[8]. Główny cel jego polityki łużyckiej tkwił w dyscyplinowaniu, kontroli i ideologicznym przywiązaniu Łużyczan. Do tego doszło posądzenie o tendencje nacjonalistyczne. W związku ze ścisłymi kontaktami przede wszystkim łużyckich organizacji młodzieżowych z Czechosłowacją i z Jugosławią partia widziała w jednym ze swoich zadań ujawnienie potencjalnego Titoizmu czy separatyzmu wśród Łużyczan. Dlatego właśnie debata kierowniczych przedstawicieli Saksońskiego Komitetu Krajowego SED z "Domowiną" w lutym 1950 r. wywołała, z powodu powszechnego antyłużyckiego nastroju wewnątrz grupy Lohagena, wielkie zwątpienie wśród przedstawicieli narodu łużyckiego.

Rozszerzanie się wsparcia języka i kultury łużyckiej w latach 1952-1957

Po wątpliwościach w polityce mniejszości narodowych w latach 19491950/1951 przyszedł następnie pozytywny kurs korygujący. Ze strony biura politycznego problemem łużyckim zajął się teraz Fred Oelßner. Uchodził on po pozbawionym władzy Ackermannie za szefa ideologicznego SED. Do 1958 r. należał do biura politycznego, w latach 19551958 był także zastępcą przewodniczącego Rady Ministrów NRD, później stracił jako przeciwnik Ulbrichta swoją funkcję. Za czasów Oelßnera zdecydowanie zmieniało się nastawienie kierownictwa SED względem kwestii łużyckiej. Oelßner rozwinął plany o niemiecko-łużyckich Łużycach, czyli Łużyce miały rozwijać się jako obszar dwujęzyczny. Jego hasło brzmiało: "Łużyce będą dwujęzyczne"[9]. Jednak również kierownictwo "Domowiny", które ciągle oczekiwało rozmów na najwyższym szczeblu, przyczyniło się do tego, że w biurze politycznym ponownie intensywniej zajmowano się problemem łużyckim.

Szczególnie szkolnictwo, o czym byli przekonani przedstawiciele biura politycznego, było problemem kluczowym w polityce mniejszościowej. Po 1951/1952 roku rozpoczynająca się centralizacja struktur państwowych NRD z faktycznym rozwiązaniem kraju związkowego jako administracyjno-politycznych jednostek państwowych i przejęcie odpowiednich kompetencji przez ministerstwa NRD spowodowały widoczny impas w kwestii szkolnictwa łużyckiego. W dyrektywach na rok szkolny 1951/52 oraz w urzędowym programie nauczania nie uwzględniono nauczania łużyckiego. To doprowadziło do burzliwych dyskusji organizacyjno-szkolnych.[10] Konieczne więc było rozwiązanie polityczne. Interwencja Domowiny i różnych wysokich funkcjonariuszy SED sprawiła, że w 1952 r. wydawano krótkoterminową Instrukcję w sprawie regulacji stosunków szkolnych na terenie łużycko-języcznym krajów związkowych Saksonii i Brandenburgii, która potwierdzała prawo do prowadzenia nauczania w języku łużyckim we wszystkich częściach Łużyc i odpowiedzialność organów państwowych za jego realizację.

Dotychczasowe szkoły łużyckie znalazły się w określonych regionalnych obwodach, następowała przebudowa dwujęzycznego szkolnictwa w całych Łużycach. Instrukcja określała obligatoryjny udział dzieci łużyckich w szkolnictwie łużyckim. Ponadto organizacje szkolne powinny stwarzać możliwości, żeby uczestniczyło w tym również jak najwięcej dzieci niemieckich. To uważano za ważny krok wsparcia równych praw dla rozbudowy dwujęzycznego terenu. Instrukcją tą osiągnięto, przede wszystkim, ważny przełom w problemie szkolnym.

Oprócz rozbudowy szkolnictwa łużyckiego fakt ten był dalszym krokiem we wspieraniu języka i kultury łużyckiej w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Istotna przy tym była dalsza instytucjonalizacja życia Łużyczan. Poprzez założenie Instytutu Filologii Łużyckiej na Uniwersytecie w Lipsku i Instytutu Badań Narodu Łużyckiego w Budziszynie sorabistyka w następnych latach mogła rozwijać się jako profesjonalna gałąź nauki. W 1952 r. doszło także do założenia Państwowego Zespołu Łużyckiej Kultury Ludowej i Teatru Łużyckiego, posiadających status organizacji państwowej. Ponadto można było powiększyć dla czytelnika spoza etnikum łużycką ofertę wydawniczą.

W połowie lat pięćdziesiątych dzięki dalszym zarządzeniom język łużycki, którego używano dotąd tylko w kontaktach prywatnych, miał wejść obok języka niemieckiego także do obiegu oficjalnego i naukowego jako równoważny środek komunikacji. Ten krok wsparcia języka łużyckiego i dwujęzyczności Łużyc nawiązywał do Ustawy łużyckiej i przepisów wykonawczych z początku lat pięćdziesiątych. Do tych ustaleń należały regulacje w sprawie używania języka łużyckiego na poczcie, w komunikacji, w handlu, w wymiarze sprawiedliwości, jak również w przedsiębiorstwach i na stacjach maszyn i ciągników rolniczych spółdzielni produkcyjnych (LPG).

Po 1952 r. można było dalej organizować przede wszystkim nauczanie języka łużyckiego. W ramach Instrukcji szkolno-politycznej ponownie wprowadzono naukę języka łużyckiego, rozszerzając ją na wszystkie tereny Górnych i Dolnych Łużyc. W połowie lat pięćdziesiątych uczestniczyło w lekcjach języka łużyckiego ponad 9000 uczniów.

Pomimo licznych kroków naprzód i wysiłków, najczęściej ze strony Domowina i Działu Głównego Kwestii Łużyckiej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, nie udało się zbudować fundamentów dwujęzyczności na Łużycach. Rozstrzygający był fakt, że próba wprowadzenia dwujęzyczności na Łużycach u części ludności niemieckiej, mieszkającej w etnicznie mieszanych powiatach, natrafiała na odmowę. I tak mieszkańcy niemieccy grozili, że nie pójdą do wyborów, jeżeli będzie przygotowany dwujęzyczny materiał wyborczy.[11] Zawsze reagowali oni agresywnie albo bez zrozumienia, kiedy tylko w sytuacjach oficjalnych pojawiał się język łużycki. Dwujęzycznymi materiałami informacyjnymi rozpalano w piecu. Chłopi, przede wszystkim na Dolnych Łużycach, grozili odwołaniem prenumeraty Przeglądu Łużyckiego ("Lausitzer Rundschau"), ponieważ od czasu do czasu pojawiały się w nim artykuły w języku łużyckim.

Łużyczanie z reguły oficjalnie nie występowali przeciwko tego rodzaju zachowaniom. Niektórzy sami odrzucali podjęcie wysiłku zmierzającego do dwujęzyczności, ponieważ nie traktowali języka łużyckiego jako równowartościowego środka porozumiewania się. Poczucie własnej niższości ujawniał również fakt, że wielu Łużyczan przy wystawieniu nowych dowodów osobistych w 1954 roku nie zgadzało się na to, żeby pozostawić w rubryce narodowość wpis: łużycka. Tylko nieliczni korzystali z możliwości użycia języka łużyckiego w sytuacjach oficjalnych.

W sumie próba wprowadzenia dwujęzyczności na Łużyce była tylko częściowo zrealizowana bez rzeczywistego przekonania i zainteresowania ze strony mieszkańców tego regionu. W Radzie Powiatowej w Budziszynie sporządzony spis nazwisk urzędników, którzy opanowali język łużycki, ale po krótkim czasie go usunięto. Przedstawiciele gminy w wielu miejscach głośno wyrażali swój brak woli, żeby publikować obwieszczenia również w dwu językach, często także nie umieszczano dwujęzycznych napisów w urzędach.

Niewystarczająca chęć tolerowania języka łużyckiego przez ludność niemiecką ujawniła się najwyraźniej na przykładzie szkolnictwa dwujęzycznego. Pomimo ramowych warunków ustawowych i znacznego rozmachu szkolnictwa łużyckiego nauczanie języka łużyckiego stało się jedynie punktem ciężkości dyskusji etnicznej prowadzonej w latach pięćdziesiątych.

Szansa podniesienia prestiżu języka łużyckiego w regionie względnie przeniesienia go do kontaktów oficjalnych były głównym celem polityki łużyckiej Oelßnera (Oelßnerschen Sorbenpolitik). Jednak okres około pięciu do sześciu lat był za krótki, żeby tego rodzaju cel zrealizować. Po 1957 r. doszło do korekty polityki łużyckiej, która zdecydowanie ograniczyła wszystkie dotychczasowe próby udzielenia większego wsparcia języka i kultury łużyckiej.

Napięcia w polityce wspierania języka i kultury łużyckiej po 1957 r.

Przyjęcie przez SED polityki wspierania języka i kultury łużyckiej jeszcze raz wyraźnie potwierdził Oelßner na IV Kongresie Krajowym Domowiny w 1957 r. Jednak w Dziale Spraw Państwowych i Prawnych KC SED postulowano, żeby dotychczas obowiązującą regulację wsparcia języka i kultury łużyckiej jeszcze raz przemyśleć, żeby jak najbardziej ją ograniczyć i zamiast tego wzmocnić kontrolę ideologiczną.

Od 1957 r. usztywniło się stanowisko Kierownika Działu Spraw Państwowych i Prawnych Klausa Sorgenichta, a tym samym ostatnia tendencja pojawiająca się w SED.[12] Jeszcze przed IV Kongresem Krajowym komisja Działu sprawdzała sytuację Zarządu Krajowego Domowiny i oceniła ją następująco: Zastanawialiśmy się nad sytuacją Zarządu Krajowego i Sekretariatu Domowiny bardzo poważnie. [...] Zamiast postawić fundamenty i zadania socjalizmu w centrum ich pracy, traktowali oni problemy języka, kultury i nauczania jako najważniejsze i częstokroć rozwiązywali je w oderwaniu od głównych zadań socjalizmu i walki z zachodnioniemieckim imperializmem oraz militaryzmem.[13] Już ta ocena wskazywała na zmianę w polityce łużyckiej SED. Dalszy rozwój pokazał, że SED pierwszoplanowe zadania Domowiny widziało w pozyskaniu Łużyczan dla budowania socjalizmu. Ten cel miał odtąd pierwszeństwo.

Zmiana kursu w polityce łużyckiej SED pozostawała w tym czasie w zgodzie z ogólną zmianą orientacji politycznej w NRD końca lat pięćdziesiątych. W 1957 r. ostatecznie odłożono ad acta długo dyskutowany kurs reform we wschodnich Niemczech. Na XXX posiedzeniu KC SED, które odbywało się od 20 stycznia do 1 lutego 1957 r., przyjęto decyzję o gotowości NRD bycia elementem obozu socjalistycznego (sozialistischen Lagers) jako nieodwołalną, reformy zaś odrzucono. Po umocnieniu się demagogicznych sił na Komunistycznej Konferencji Światowej w połowie listopada 1957 r. uznano rewizjonizm (Revisionismus) za wroga klasowego (Hauptfeind). Wówczas Ulbricht mógł wyeliminować swoich przeciwników, przede wszystkim partyjną opozycję skupioną przy Schirdewanie. XXXV posiedzenie KC SED w lutym 1958 r. zakończyło tę nieprzyjemną sytuację, dyscyplinarnie karząc opozycję Schirdewana. Schirdewan i Wollweber zostali wykluczeni z KC SED, a Oelßner usunął się z Biura Politycznego.[14]

Rok 1958 zadał decydujący cios polityce łużyckiej. Doprowadził do personalnego i politycznego przesunięcia sił, które miały głos decydujący w tej kwestii. Kiedy zastępca przewodniczącego Rady Ministrów NRD, Fred Oelßner, stracił swoją funkcję członka Biura Politycznego, został pozbawiony władzy bodaj najbardziej zdecydowany obrońca polityki wyrównawczej w zakresie języka i kultury łużyckiej. Jednak nowa sytuacja nie sama dokonywała zmian personalnych. W toku V Zjazdu SED w lipcu 1958 r. zmieniły się ramowe warunki polityczne, w wyniku których wszystkie dziedziny społeczne także wspieranie języka i kultury łużyckiej powinny być podporządkowane budowie socjalizmu. Zjazd ten powinien nastawić zwrotnice na ukończenie budowy socjalizmu (Vollendung des sozialistischen Aufbaus). Skoro budowa socjalizmu w latach 19531956/57 była spowalniana z powodu różnych uwarunkowań, obecnie i w następnych latach powinna być ona dalej usilnie wspierana50. Jednak inne przyczyny były podstawą negatywnych ciosów w polityce łużyckiej. Dział KC był dobrze poinformowany o rezonansie polityki narodowościowej na Łużycach. Wiedzieli oni, że działania, mające na celu wspieranie języka i kultury łużyckiej, jakie podjął Fred Oelßner, napotykały opór ze strony ludności zamieszkującej teren etnicznie mieszany. Szczególnie próba wprowadzenia języka łużyckiego do oficjalnej komunikacji publicznej w urzędach i zakładach nie mogła być zrealizowana. Niższe i średnie organy partyjne reagowały na wsparcie języka i kultury łużyckiej z niezrozumieniem. W kierownictwie powiatowym SED w Chociebużu mówiło się, że w Związku Radzieckim również niewiele robi się w zakresie małych grup narodowych, jak u nas w NRD[15].

Wszystkie powyżej wymienione fakty doprowadziły do tego, że w Dziale Spraw Państwowych i Prawnych KC SED rozważano nową koncepcję polityki łużyckiej. W omówieniach z lipca 1958 r. po raz pierwszy oficjalnie wyrażono zmienioną linię w polityce łużyckiej. Podczas dyskusji między nowym pełnomocnikiem łużyckim KC, Erwinem Jurisch, de facto następcą Freda Oelßnera, i działaczami łużyckimi Jurisch wezwał Łużyczan do postawienia w centrum ich działań rozwoju socjalizmu. Przy tym krytykował on dotychczasowe przesadne podkreślanie funkcji języka i kultury łużyckiej. Podkreślił także, że SED nie będzie podzielać dotychczasowej linii w polityce językowej i kulturowej, a już na pewno nie w tej formie. Dlatego stworzono także nowy slogan: Hasło ťŁużyce będą dwujęzyczneŤ jest fałszywe. Ono dezorientuje, ponieważ celem muszą być Łużyce socjalistyczne, przy czym określono najlepszy warunek dalszych gwarancji najwyższej formy narodowego równouprawnienia, a mianowicie socjalistyczne.[16]

Następstwa zmienionego nastawienia wobec języka i kultury łużyckiej najdobitniej znalazło wyraz w szkolnictwie narodowym. Ogólnie rzecz ujmując, malał prestiż języka łużyckiego, a wzrastała krytyka nauczania w języku łużyckim. Pod koniec lat pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych przeciw nauczaniu języka łużyckiego masowo wystąpili przede wszystkim (niemieccy) rodzice, którzy domagali się wstrzymania jego nauczania w wielu szkołach. Ponadto dyrektorzy, nauczyciele, a także regionalni działacze wspierali tę tendencję. Doprowadziło to w wielu szkołach do spadku ilości uczestników zajęć języka łużyckiego, w niektórych szkołach również do całkowitego ich zawieszenia. Problem zaostrzył się przede wszystkim w roku szkolnym 1962/1963. W 1964 r. szkoły otrzymały Instrukcję Szkolno-Polityczną, która jako siódmy przepis wykonawczy stanowiła wyraźną cezurę w łużyckiej polityce szkolnej. W połowie lat sześćdziesiątych bowiem przyczyniła się ona do drastycznego zmniejszenia się liczby uczestników zajęć języka łużyckiego, których w porównaniu z latami pięćdziesiątymi było o 2/3 mniej, tj. około 2 800 uczniów, w ten sposób szkolnictwo łużyckie osiągnęło najniższy poziom. Powody był wielorakie. Przepisy wykonawcze z 1964 r. dały podstawę do spadku prestiżu języka łużyckiego. 

"Domowinie" formalnie zabraniono pozyskiwania uczniów do zajęć w języku łużyckim drogą ich namawiania. Poza tym uczestnicy pochodzący ze wsi byli dużym obciążeniem. W poszczególnych szkołach dyrektorzy próbowali, częściowo z powodów organizacyjnych, częściowo z niechęci wobec nauczania języka łużyckiego, zepchnąć lekcje języka łużyckiego na dalszy margines. Przede wszystkim w szkołach powiatu Wojrecy, Chociebuż i Budziszyn nauczanie w języku łużyckim odbywało się popołudniu, w niekorzystnym czasie (przeważnie między 15 i 18 godziną), ponieważ dzieci z sąsiednich gmin, które były związane dojazdem, nie mogły uczestniczyć. Zwiększenie zaś liczby godzin nauki uczniowie odbierali jako karę i w niektórych przypadkach pomimo życzeń rodziców nie uczęszczali na lekcje języka łużyckiego. Często zdarzało się, że uciekali oni z lekcji języka łużyckiego. Ponadto uczniowie w szkołach wyśmiewali nauczycieli języka łużyckiego i komentowali obwieszczenia przepisów wykonawczych: Przestań Pan z tymi lekcjami języka łużyckiego. One przecież tak czy owak będą zlikwidowane.[17] W jednej klasie zwymyślano ucznia od zdrajców, ponieważ chciał dalej uczęszczać na lekcje języka łużyckiego. Ponadto w niektórych powiatach inspektoraty oświaty wychodziły poza ustalenia siódmego przepisu wykonawczego. Powiatowy Inspektorat Oświaty w Wojrecach zdecydował, że ci rodzice, którzy życzą sobie, aby ich dzieci uczestniczyły w lekcjach języka łużyckiego, powinni o tym poinformować szkołę na piśmie.

Szczególnie niepewna była sytuacja nauczycieli języka łużyckiego. Często reagowali oni z oburzeniem, strachem i rezygnacją. W taki sposób wypowiedziała się nauczycielka Łużyckiej Szkoły Średniej w Budziszynie: To jest jak za czasów faszyzmu. Państwo podobno wspiera Łużyczan, a przy tym niejednokrotnie nie pozwala werbować uczniów na zajęcia języka łużyckiego. To jest koniec Łużyc przypieczętowany przez państwo.[18] Sytuacje takie, jak w czasie socjalizmu narodowego, naturalnie nie miały miejsca, ale jest pewne, że pod koniec lat pięćdziesiątych i w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych doszło do wyraźnego ograniczenia wsparcia języka i kultury łużyckiej.

W kolejnych latach przedstawiciele łużyccy wytrwale występowali przeciwko sztywnej linii siódmego przepisu wykonawczego. Z tego względu można było później odnotować kilka sukcesów w szkolnictwie łużyckim. To ukazuje rozwój wypadków w 1968 r., kiedy znaleziono wariant kompromisowy z czwartym przepisem wykonawczym. W następstwie tego pozwolono Domowinie od tej chwili, żeby radziła się rodziców i we współpracy ze szkołą werbowała uczniów na lekcje języka łużyckiego. Czwartym przepisem wykonawczym udało się zmodyfikować ważny brak z 1964 r. W zamian określono szczególnie prawo rodziców do informowania ich o wadach i zaletach nauczania języka łużyckiego. W ten sposób w następnych latach osiągnięto wyraźne zwiększenie ilości uczestników lekcji języka łużyckiego. Od początku lat siedemdziesiątych niezmiennie brało udział w tych zajęciach 5000 i 6000 uczniów. To mimo wszystko oznaczało zdwojenie liczb z okresu wydania siódmego przepisu wykonawczego.

Ponieważ kontakty łużyckie z organizacjami małych grup etnicznych i mniejszości narodowych we wschodniej Europie od końca lat pięćdziesiątych były prawie całkowicie zabronione, dlatego Domowina była niewystarczająco poinformowana o tym, jak rozwijała się polityka w zakresie mniejszości narodowych w niektórych krajach Europy zachodniej. Nie wiedziała też, że formalne prawo o mniejszościach i małych grupach narodowych, które w NRD w latach pięćdziesiątych faktycznie obowiązywało, było stopniowo zawężane i zatraciło się[19].

SED w drugiej połowie lat sześćdziesiątych dalej umacniała swój stosunek do i pozycję w Domowinie. Domowina zaś na VII Krajowym Kongresie w 1969 r. określiła siebie jako socjalistyczną organizację narodową[20], a opory wobec poszczególnych kroków ostatnio siódmego prawa wykonawczego względem prawa szkolnego z 1964 r. przełamywała, przyjmowała zwiększającą się formalizację w polityce narodowej. Z jednej strony towarzystwo formalnie zapewniało dalekosiężne możliwości używania języka i kultury łużyckiej, potwierdziła to w 1968 r. przyjęta nowa Konstytucja NRD, z drugiej strony wzrastała tendencja asymilacyjna w znacznej grupie Łużyczan, inicjowana bez konstruktywnych, skutecznych i całkowicie możliwych środków prewencyjnych.

tłumaczył Mieczysław Balowski

[1] SKA, D II 1.6. A, Bl. 140, 160. Stary Serbski Dom został w ostatnim tygodniu wojny całkowicie zburzony.
[2] SKA, D II 1.7 C, Bl. 86; Ibidem, D II 3.5 D, Bl. 39.
[3] Najpierw nie było planowej konstytucyjnej regulacji interesów nieniemieckiej części ludności, dopiero potem Łużyczanom udało się osiągnąć przyjęcie w Konstytucji jeszcze artykułu o ochronie mniejszości narodowych i małych grup etnicznych. Por. o tym: Nowa Doba 1948, nr 91, 5.10.
[4] Nowa Doba 1949, nr 117, 8.10.
[5] Dokładniej o tym patrz: G. Geißler, Schule: Streng vertraulich! Die Volksbildung der DDR in Dokumenten, hrsg. von G. Geißler, F. Blask, T. Scholze, Berlin 1996, s. 17.
[6] Por. L. Elle, P. Schurmann, Domowina und SED 1947 bis 1950 eine Dokumentation, Lětopis 40 (1993) 2, s. 4968 (tu: s. 52).
[7] H. Kosel, Die Sorbenpolitik der SED, der CDU und der LDPD in Sachsen von 1945 bis 1949, [praca magisterska], Berlin 1994, s. 79.
[8] Cyt. za: E. Pech, Die Sorbenpolitik der DDR 19491970. Anspruch und Wirklichkeit, Bautzen 1999, s. 45.
[9] F. Oelßner, Sorben und Deutsche haben die gleichen Interessen. Begrüßungsansprache auf dem III. Bundeskongreß der Domowina am 28. März 1955 in Bautzen, Bautzen 1955, s. 21.
[10] L. Elle, Zur Entwicklung des sorbischen Schulwesens in der DDR, w: Beiträge aus dem Fachbereich Pädagogik der Universität der Bundeswehr Hamburg, hrsg. von L.R. Reuter, G. Strunk, Hamburg 1993, s. 10.
[11] SAPMO-BArch, IV 2/13/382, Hausmitteilung im ZK der SED vom 31.5.1957 an die Abteilung Staats- und Rechtsfragen zu Schwierigkeiten bei den Wahlen im zweisprachigen Gebiet der Lausitz.
[12] Por. E. Pech, Die Sorbenpolitik der DDR 19491970, op. cit., s. 76 i n.
[13] SAPMO-BArch, IV 2/13/382, Entwurf einer Stellungnahme der Abteilung Staatliche Organe im ZK der SED vom Februar 1957 zur Lage im Bundesvorstand der Domowina und seinem Sekretariat und Einschätzung des Entschließungsentwurfs für den IV. Bundeskongreß.
[14] Szerzej o tym: H. Weber, Geschichte der DDR, München 1985, s. 293 i n.
[15] SAPMO-BArch, IV 2/13/382, Bericht über die Aussprache der Bezirksleitung Cottbus mit den Genossen der Domowina am 18.11.1957.
[16] SAPMO-BArch, IV 2/13/384, Disposition für den Diskussionsbeitrag auf der Staatsfunktionärs-Konferenz in Babelsberg, HA Sorbenfragen, Bautzen 14.02.1959.
[17] SAPMO-BArch, DY 30/IV/A2/13/132, Informationbericht der SED-Kreisleitung Bautzen über die neue Bildungskonzeption und die 7. DB vom 18.06.1964.
[18] Por. B. Korjeńk, Doliny serbskeje wučby [Gefahren des Sorbischunterrichts], Předźenak 1993, 30.04.
[19] L. Elle, Sprachenpolitik in der Lausitz. Eine Dokumentation 1949 bis 1989, Bautzen 1995, s. 24.
[20] Rechenschaftsbericht des Bundesvorstandes der Domowina an den VII. Bundeskongreß, in: VII. Bundeskongreß der Domowina, Protokoll, Bautzen 1969, s. 11 i n.
1999-2021 © Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie PROLUSATIA
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος