W związku z fuzją gmin Chrósćicy i Pančicy – Kukow powstał pomysł, aby tak powstała jednostka administracyjna nosiła nazwę Serbski kraj. Wzbudziło to ze strony tamtejszych Niemców i części Serbołużyczan protesty, oskarżenia o nacjonalizm, chęć postawienia poza nawias tamtejszych Niemców itp. Poniżej publikujemy komentarz do tej sprawy Marcela Braumana z Łuha.

Marcel Brauman - Połobski
„Tolerancja”: W Serbskim Kraju w przyszłości będzie się mówić po niemiecku

Pierwszą ofiarą fuzji Chrósćic i Pančic – Kukowa będzie język Łużycki. Radni Gminy Chrósćice w przyszłości będą prawdopodobnie musieli na posiedzeniach używać języka niemieckiego. Dotychczas ich sesje odbywały się w języku łużyckim. Tyle w temacie „tolerancja”. Każdej tureckiej matce, która ledwo co dla zawarcia związku małżeńskiego przybyła do Niemiec wyrzuca się gdy po roku porządnie jeszcze nie mówi po niemiecku, ale w naszym serbołużyckim kraju każdy wieloletni mieszkaniec może odwołać się na  niechęć do nauczenia się łużyckiego choćby na tyle, aby odrobinę ten język rozumieć.

Mieszkamy wprawdzie w zjednoczonej Europie, gdzie stare państwa narodowe mają coraz mniejsze znaczenie między innymi dlatego, że prawa tak zwanych mniejszości etnicznych stają się coraz ważniejsze, wszak ujmując rzecz w szerszych międzynarodowych ramach można powiedzieć, że każdy Europejczyk do jakieś mniejszości przynależy, tak że mówi się już o Europie regionów z jej osobliwościami. Ale na Łużycach niektórzy postępują tak, jakbyśmy mieli jeszcze „Herrenvolk”, który ma prawo zarządzać co „tolerancja” ma oznaczać w praktyce. Wiarę w „Herrenvolk” odnajdziesz w niemieckich i serbołużyckich kręgach, jest to ich dziwaczny konsens „na pójście śladami  German”.

Drezdeński kolega, który nie zna żadnego łużyckiego słówka, mocno zdziwiony pytał mnie dlaczego propozycja „Serbskiego kraju” upadła. Jego zdaniem znakomitą ideą było odmienność naszych stron wobec całych Niemiec podkreślić. Jest wiadomym, że zawsze i wszędzie „problemy komunikacyjne” występują ponieważ ludzie nie odczuwają właściwej więzi. Ale temu można zapobiec cierpliwością i otwartością. Jednak że propozycja nazwy „Serbski kraj” w ostatnich  prawdziwie w większości serbołużyckich wsiach stał się przyczyną sprzeciwu mieszkańców, mniej wskazuje na pomyłkę komunikacyjną, a bardziej na zacofaną – nieuropejską – mentalność.

Niemal co drugi dzień czyta się w „Serbskich Nowinach”, jakim to wzbogaceniem są Serbołużyczanie. W większości  jednak odnosi się do regionów gdzie język łużycki nie jest już stosowany na co dzień. Jak jednak język łużycki może być wzbogaceniem, jeżeli w regionach gdzie jeszcze jest żywy, zagraża tolerancji?

1999-2020 © Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie PROLUSATIA
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος