Obchody Roku Polsko-Niemieckiego 2005/2006 w Budziszynie

"Polska Mozaika" - udany wieczór polski w Budziszynie, impreza zorganizowana przez Polonię w dn. 7.10.05 w Domu Serbołużyckim w ramach Roku Polsko-Niemieckiego 2005/2006.

Sala koncertowa Domu Serbołużyczan, słowiańskiej mniejszości narodowej w Budziszynie była pełna. Tak jak pokazywały to trzy symbolicznie wetknięte w szklankę flagi, tego wieczora spotkali się przedstawiciele trzech narodów. Polacy, Niemcy i Serbołużyczanie. Miasto Budziszyn reprezentował pan Götz Müller z Biura Kultury, a Powiat (Landkreis Bautzen) pani Heidemarie Tröger pełnomocnik do spraw równouprawnienia. Ze Związku Serbów Łużyckich "Domowiny" przybył jego przewodniczący Jan Nuk. Zaś Dyrektor Muzeum Serbskiego w Budziszynie i Przewodniczący Związku Miast Partnerskich Budziszyna tego dnia nie tylko reprezentował swój naród, ale sprawił też obecnym miłą niespodziankę grą na serbołużyckiej "kobzie". Obecni byli również: dyrektor Instytutu Serbołużyckiego Prof. Dietrich Scholze-Šołta, Referent do spraw kultury i kontaktów z zagranicą "Domowiny" pan Jurij Łušćanski oraz redaktor naczelny serbołużyckiego pisma "Serbskie Nowiny" pan Benedikt Dyrlich i jego zastępca pan Alfons Wićaz.

Konsul Generalny RP w Lipsku Ryszard Król, pod którego patronatem odbywał się wieczór "Polska Mozaika", witając zebranych wyraził radość z przybycia tylu gości. Na wstępie podziękował Łużyczanom za udostępnienie sali i pomoc w organizacji przedsięwzięcia nazywając ich przyjaciółmi Polski.

W swoim powitaniu oprowadził słuchaczy po ważniejszych rocznicach polskiej i polsko-niemieckiej historii. Wspomiał m.in. o zbliżającej się rocznicy napisania słynnego już dziś listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, w którym "wybaczali i prosili o wybaczenie" . Podkreślił też rolę "Solidarności" w najnowszej historii Europy. To dzięki niej był możliwy upadek muru berlińskiego i niedawno obchodzone zjednoczenie Niemiec. W dalszym swym wystąpieniu konsul podkreśli, że wprawdzie istnieją dzisiaj stabilne struktury porozumienia między Polską a Niemcami, ale niestety ciągle jeszcze spotyka się różne stereotypy wzajemnych uprzedzeń. Myślą przewodnią Roku Polsko-Niemieckiego 2005/2006 jest przybliżenie tradycji, histiorii, kultury oraz życia codziennego mieszkańców obywatelom obu krajów, szczególnie na szczeblu małych miast i gmin. Nie wystarczy bowiem, że elity obu państw się spotkają i odbędą się często drogie głośne imprezy. O wiele ważniejsze są spotkania takie jak to w Budziszynie, przygotowane przez Polonię - podkreślił Król dodając, że "Niemcy i Polacy powinni dużo więcej dowiedzieć się o sobie nawzajem, aby mogli się lepiej zrozumieć i móc wspólnie budować nasz dom - Europę". 

W programie "Mozaiki Polskiej" znalazły się elementy muzyki klasycznej, folkloru i literatury.

Wiązanką polskich piosenek ludowych rozpoczęły koncert "Śpiewające Baby" Irena Kudzewicz, Jolanta Bombera-Rötschke i Renata Sichla, inicjatorki i organizatorki spotkania. Artur W. Malinowski, solo-altowiolista Orkiestry Kameralnej Serbołużyckiego Zespołu Narodowego zaprezentował zebranym "Polskie Capriccio" Grażyny Bacewicz oraz własną kompozycję zatyt. "Latająca karuzela". Po polsko-niemieckiej recytacji wiersza Wisławy Szymborskiej "Nic dwa razy się nie zdarza" przez Renatę Sichlę i Jolantę Bombera-Rötschke wystąpiła 15 letnia Izabell Sichla. Grając na gitarze zaśpiewała po polsku młodzieżową piosenkę o przyjaźni. Wasili Tarabuko, koncertmistrz "Neuer Lausitzer Philharmonie" w Görlitz i akompaniująca mu na fortepianie Izabela Helińska z Akademii Muzycznej we Wrocławiu i jednocześnie Dyrektor Szkoły Muzycznej w Zgorzelcu oczarowali publiczność utworem Henryka Wieniawskiego "Miniatury" i Parafrazą na temat menuetu Jana I. Paderewskiego op. 14 nr 1. Najwięcej braw zebrała podczas swojego występu 10 letnia Carinka Malinowska. Dziewczynka nie tylko, że zaśpiewała "Pana Jana" w czterech językach grając przy tym na skrzypcach, to jednocześnie kręciła w rytm kółkiem hoola-hoop. Z największym odzewem spotkały się zaś "Śpiewające Baby", gdy zaintonowały znaną serobołużycką piosenkę ludową. Została ona natychmiast podchwycona przez znaczną część publiczności, która zaczęłą śpiewać razem z występującymi paniami.

W przerwie publiczność miała okazję skosztować wyrobów polskiej kuchni. Był to też czas na rozmowy "w kuluarach". W drugiej części programu zaproszono wszystkich do..."starego kina" na spotkanie z Marleną Dietrich, Charlie Chaplinem, Marilyn Monroe, Rudolfem Valentino i innymi osobistościami ekranu. Aktorzy teatru "Maska" z Jeleniej Góry dzięki zaskakującym pomysłom scenicznym potrafili rozweselić nawet najbardziej poważne twarze. "Nigdy dotąd nie byłam na takim przedstwieniu" - wyznała jedna z mieszkanek Budziszyna - "Myślę, że powinnam zacząć uczyć się polskiego" - dodała po chwili.

Imprezie towarzyszyła wystawa fotograficzna Jolanty Bombery-Rötschke po nazwą "Barwy Jesieni", na której znalazły się motywy z miasta Budziszyna. 

Anna Piętak-Malinowska

Biuro Sylwestra Chruszcza w Budziszynie otwarte!

Poseł Chruszcz (LPR) jest jedynym polskim eurodeputowanym, który postanowił wykorzystać nowe możliwości otwierając biuro poza granicami Polski. "Biuro to - powiedział poseł Chruszcz - staje się narzędziem w rękach narodu Serbołużyckiego, dzięki któremu będzie on mógł wyraźniej zaznaczać swą obecność w Europie i walczyć o swe prawa w Niemczech". Serbołużyczanie są jednym z najmniejszych narodów Europy, który nigdy nie doczekał się własnej państwowości. Według wielu Łużyczan od lat następuje powolny proces wynaradawiania, wspierany "po cichu" przez działalność państwa niemieckiego. Przypadek zamknięcia łużyckiej szkoły w Chróścicach stanowi potwierdzenie tego poglądu.

Na uroczystość inaugurującą działalność biura przybyło wielu gości, m.in. wiceprzewodniczący Związku Serbów Łużyckich "Domowiny" - Peter Brezan, redaktor naczelny "Serbskich Nowin" Benedykt Dyrlich oraz poseł Parlamentu Saksonii Heiko Kozel (PDS). Obecni byli duchowni kościoła katolickiego i ewangelickiego. Strona niemiecka reprezentowana była przez wiceburmistrza Budziszyna Petera Bömera oraz zastępcy starosty powiatowego Hansa Pamlera. Znaczeniu uroczystości dodała obecność posła na Sejm RP Janusza Dobrosza o senatora RP Ryszarda Matusiaka. Obecny był również redaktor naczelny portalu internetowego prawy.pl, Artur Kośmider. Podczas oficjalnej części otwarcia nastąpiło poświęcenie biura poselskiego zarówno przez proboszcza parafii rzymsko-katolickiej i przez pastora kościoła ewangelickiego. Następnie zaproszeni goście udali się na tradycyjny poczęstunek kuchni serbołużyckiej, gdzie omawiano szczegóły dalszej współpracy.

Namysłów pamiętał o Janie Skali

W dniu 22 stycznia 1945 r. upłynęła 60 rocznica smutnych wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Jana Skali, wielkiego serbołużyckiego patrioty, polityka, poety i prozaika oraz europejskiej sławy publicysty i teoretyka zagadnień mniejszościowych. O tej smutnej rocznicy nie zapomniały władze Ziemi Namysłowskiej, gdzie Jan Skala znalazł swój ostatni przystanek. Obchody 60 rocznicy śmierci Jana Skali rozpoczęły się w południe na leżącym na granicy miejscowości Włochy i Dziedzice cmentarzu. Przy grobie serbołużyckiego patrioty zgromadzili się między innymi starosta powiatu namysłowskiego Andrzej Spór, wicestarosta Adam Maciąg, sekretarz starostwa Ewa Czarny. Przybyli również goście z Łużyc; żupanka domowińskiej żupy Kamjenc "Michał Hórnik" Trudla Kuringowa, przedstawiciel parlamentu gminy Njebjelčice Sylwio Reinecke, odpowiedzialny w gminie Njebelčice za sprawy kultury i młodzieży Jan Macka oraz Jurij Cyž były przewodniczący klubu sportowego SJ Chrósćicy. Postać Jana Skali przypomniał Zenon Kotarski, wójt gminy Domaszowice, do której należy wieś będąca miejscem wiecznego spoczynku J. Skali, a proboszcz miejscowej parafii odmówił modlitwę za duszę zmarłego. Grób Jana Skali pokryły kwiaty, zapalono także znicze. Wieńce złożono także przed usytuowanym w centrum Namysłowa pomnikiem Jana Skali.

Następnie w Sali konferencyjnej starostwa odbyło się poświęcone postaci Jana Skali seminarium. Licznie przybyłych gości, wśród których był także marszałek województwa opolskiego Grzegorz Kubat prorektor Uniwersytetu Opolskiego, a jednocześnie prezes Stowarzyszenia Polsko-Serbołużyckiego Pro Lusatia prof. dr hab. Leszek Kuberski przedstawił drogę życiową Jana Skali, szczególnie w swym wykładzie podkreślając jego współdziałanie ze Związkiem Polaków w Niemczech oraz związki z Ziemią Namysłowską. Następnie głos zabrała żupanka Trudla Kuringowa. Swe poruszające wystąpienie rozpoczęła ona do recytacji wiersza J. Skali Njezahiń kwětaško. Następnie przedstawiła duchową sylwetkę wielkiego Serbołużyczanina: "Wažmy sej Skalu jako sprawneho čłowjeka a horliweho Serba, kiž je njesebičnje wojował wo zakładne čłowjeske prawa a zastupował narodnu runoprawosć." Zakończyła swe wystąpienie pani Trudla Kuringowa.

Wspominając przeszłość, nie zapominano o teraźniejszości. Przecież Namysłów od lat sześćdziesiątych łączą jakże bliskie więzy przyjaźni. Przypomniał o nich Jurij Cyž, prezentując zebranym plakat z 1984 r., zapowiadający mecz "Startu" Namysłów z SJ Chrósćicy. Na boisku lepsi wówczas o jedną bramkę byli namysłowianie, ale jak żartobliwie stwierdził J. Cyž, w biesiadowaniu i śpiewach był remis. Od 1997 r. Namysłów i Njebjelčice łączy umowa partnerska. Jej współtwórcą był obecny wicestarosta, a ówczesny burmistrz namysłowski, Andrzej Maciąg. Co roku ma miejsce ożywiona wymiana sportowa, kulturalna i młodzieżowa. Pokłosiem tych kontaktów była otwarta tego dnia w mieszczącej się w holu gmachu starostwa galerii otwarto wystawę: "Serbołużyczanie - najmniejszy słowiański naród świata", na którą miedzy innymi złożyły się inspirowane pobytem w Njebjelčicach prace plastyczne namysłowskich dzieci.

Obchodom 60 rocznicy śmierci Jana Skali towarzyszyło duże zainteresowanie mediów. Informowało o nich "Radio Opole". Wiele miejsca temu wydarzeniu poświęciła największa opolska gazeta, "Nowa Trybuna Opolska". W numerze z 24 stycznia 2005 r. znalazła się relacja z uroczystości, przypomniano sylwetkę Jana Skali oraz zamieszczono wywiad z panią Trudlą Kuringową.

Zbigniew Kościów laureatem "Myta Domowiny"

Myto Domowiny jest coroczną nagrodą, przyznawaną przez naczelną organizację narodową Serbołużyczan, Związek Serbów Łużyckich Domowina ludziom lub instytucjom szczególnie zasłużonym dla kultury tego najmniejszego słowiańskiego narodu. Uroczyste rozdanie tegorocznych nagród odbędzie się w dniu 13 października 2004 r. w budziszyńskim Serbskim Domu.

W tym roku w gronie laureatów, jako jedyny cudzoziemiec, znalazł się opolanin Zbigniew Kościów. Urodzony 23 stycznia 1929 r. w kresowych Brodach, przyrodnik, muzyk, pedagog, krytyk i pisarz muzyczny od lat powojennych mieszka i pracuje w naszym mieście. W jego zainteresowaniach badawczych w fascynujący sposób zachód łączy się ze wschodem. I to nie tylko byłymi wschodnimi kresami Rzeczpospolitej, ale także tym już dla przeciętnego Polaka egzotycznym i mało znanym, utożsamianym przez daleką Armenię. Owocem tych zainteresowań były prace o rodzinnych Brodach, muzyce armeńskiej oraz twórczości muzycznej polskich Ormian. Na drugim, "zachodnim" biegunie zainteresowań postawić można biografie takich kompozytorów jak Albert Roussel, Karol Maria Weber, Alois Hába czy Hugo Wolf. Nie do przecenienia są także zasługi pana Zbigniewa dla opolskiego środowiska muzycznego. Ich głównymi wyznacznikami są jego współpraca z opolską rozgłośnią Polskiego Radia, działalność pedagogiczna oraz organizacja szeregu muzycznych przedsięwzięć. 

Są to także książki i artykuły poświęcone szeroko rozumianej opolskiej kulturze muzycznej, w tym, jakże ważna, biografia śląskiego kompozytora Emanuela Kani.

Jednak największą życiową pasją opolskiego muzykologa byla i jest kultura, jakże nam geograficznie, mentalnie i kulturowo bliskiego, narodu Serbołużyckiego. Spod jego pióra wyszły dziesiątki publikowanych w Polsce i na Łużycach artykułów tej tematyce oraz szereg prac zwartych, w tym pierwsze biografie wielkich serbołużyckich kompozytorów Jurija Pilka i Korli Augusta Kocora oraz dwie książki poświęcone wielkiemu przyjacielowi Polski i Polaków Michałowi Nawce. Zbigniew Kościów jest również autorem pierwszej napisanej i wydanej poza Łużycami, monografii dziejów muzyki Połabian i Serbołużyczan. Był także spiritus movens koncertów muzyki łużyckiej w Opolu. Dzięki niemu opolscy melomani mogli zapoznać się z twórczością szeregu serbołużyckich kompozytorów. Zainspirował także znanych kompozytorów Tadeusza Natansona i Stanisława Śmiełowskiego wykorzystaniem w ich twórczości motywów łużyckich. Myto Domowiny jest więc, jakże zasłużonym, dowodem uznania dla badacza i popularyzatora serbołużyckiej kultury, a jednocześnie opolanina przez wielkie "O".
1999-2021 © Stowarzyszenie Polsko-Serbołużyckie PROLUSATIA
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος